Czepek mi z głowy nie spadnie

Cześć. Jestem z Wami już ponad dwa lata. 13 sierpnia 2017 roku na moim blogu pojawił się pierwszy wpis pt. /Umierać przy Franku Sinatrze/. Równej półtora roku później 13 lutego 2019 roku, na księgarnianych półkach pojawiły się ,,W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy”. Dziś przychodzę do Was z odpowiedzią – czy było warto? Jak zmieniły się moje poglądy na Pielęgniarstwo? Co mnie zniechęciło? Czy medialność jest dla mnie korzyścią czy przeszkodą? Jedno jest pewne. Czepek mi z głowy nie spadnie.

Jak zmieniły się moje poglądy na Pielęgniarstwo?

Na samym początku byłam przekonana, że jeśli ja będę dobrze traktować ludzi – oni będą dobrze traktować mnie. Ups. To tak nie działa. Sorry dziewczynko, obudź się. Bardzo chciałam wierzyć, że to młodzi są świeżością, która dla tego zawodu jest niezbędna. Później zawitałam na pielęgniarskie grupy i to co tam zobaczyłam było dla mnie przerażające. Hejt. Porady w stylu : /Idź na kasę do Biedronki. Tam zarobisz lepiej/. Szukałam konkretnych informacji, znajdowałam nic nie znaczące frustracje. Chciałam zobaczyć coś co udowodni mi, że ten zawód można wykonywać całe życie, czytałam o tym, że ten zawód mnie przeżuje i wypluje. Wiecie jaki jest największy problem naszej grupy zawodowej? To, że zawsze znajdziemy coś do czego można się przyczepić. Pracuje za szybko, za wolno. Jest zbyt rozgadana, jest małomówna. Za bardzo pyskata, taka niepewna siebie i tego co robi. Mimo tego jestem. Jestem, bo to co robię daje mi satysfakcję. Satysfakcję daje mi pacjent. Zwykłe /dziękuje/. Moment kiedy wiem, że zachowałam się profesjonalnie, kiedy mogłam wykorzystać to czego się nauczyłam, kiedy wiem, że dobrze reprezentuję Pielęgniarstwo.

Co wydarzyło się przez ostatnie dwa lata?

W czasie ostatnich dwóch lat próbowałam i próbuję swoich sił w kilku miejscach zawodowych. Pracowałam na intensywnej terapii o profilu kardiochirurgicznym. Próbuję swoich sił w stacji dializ, gabinecie chirurgii plastycznej czy teraz na intensywnej terapii pediatrycznej. Przez ten cały czas szukam. Szukam miejsc, w których mogę się uczyć i rozwijać. Moja najkrótsza przygoda z pracą trwała jakieś 6 godzin. Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, warunki rodem z głębokiego PRL. Brak rękawiczek, brak podstawowego sprzętu, brak leków. Brzmi strasznie? 52 pary nieszczęśliwych, zapomnianych oczu pacjentów, karanych za swoje ułomności. Moje zasady pracy i traktowania pacjentów są nieugięte. Powiedziałam – NIE. Nie dam rady. Usłyszałam – /przyzwyczaisz się/. Nie, nie przyzwyczaję się. Nie chcę i nigdy nie chciałam przyzwyczajać się do bylejakości. I tego też życzę każdemu z Was. Walczcie o jakość. Najwyższą możliwą jakość.

Medialność i blog – przekleństwo czy błogosławieństwo?

W czepku urodzona powstała dla pielęgniarek, pielęgniarzy, studentów, innych medyków ale także dla przeciętnego Kowalskiego. Chciałam pokazać Pielęgniarstwo z takiej strony, która spowodowałaby, że przynajmniej trzech z dziesięciu Kowalskich zanim znów wypali tekst /trzeba się było uczyć/ – zastanowi się przynajmniej przez chwilę. Rozwój tego bloga dla mnie samej jest wielkim zaskoczeniem. Medialność stała się dla mnie przekleństwem, ale też ogromną możliwością. Znalazła się grupa osób mówiących – /ale masz parcie na szkło!/, /co ty wiesz o pielęgniarstwie w takim wieku?/, /gwiazdeczka się wymądrza/. Znaleźli się też tacy, którzy wspierali i wspierają – za co bardzo Wam dziękuję, bo to miejsce tworzycie Wy. Zabolało kilka razy podczas czytania komentarzy czy wiadomości. Wielokrotnie się wzruszyłam. Pisanie daje mi napęd. Dostałam ogromną szansę – napisanie książki, udział w wywiadach, udział w odcinku 7 metrów pod ziemią, prowadzenie wykładów, udział w kampaniach, mówienie głośno o tym co ważne, czym się zajmuje pielęgniarka. To wszystko nie jest możliwością dla mnie. To jest możliwość dla NAS. Dla naszej grupy zawodowej. A co mogę wiedzieć o pielęgniarstwie w takim wieku? Pewnie niewiele w porównaniu do bardziej doświadczonych pielęgniarek. Ale staram się uczyć, czytać i obserwować. Staram się ważyć słowa. Łapać dystans. Weryfikować moje poglądy. Zawsze jestem otwarta na dyskusje z Wami. Na Wasze zdanie. Nawet nie wiecie jak cieszy mnie to, że jest Was tutaj już 13k. Nie jesteście kreseczką w wykresach ze statystyk, liczbą serduszek czy lików pod postami. Jesteście dla mnie rozpoznawalni. Może nawet nie wiecie, ale kojarze Wasze twarze ze zdjęć profilowych. 😉

Na zakończenie…

Kończąc, chcę Wam opowiedzieć jedną z najtrudniejszych sytuacji w moim krótkim stażu pracy. Nie była to jakaś super-długa reanimacja. Nie była to płacząca rodzina. Okazało się, że największą trudność stworzyła dla mnie właśnie rozpoznawalność. Wyobraźcie sobie tą sytuację. Jest 19.00. Rozpoczynacie dyżur i przejmujecie opiekę nad bardzo młodą dziewczyną. Młodszą ode mnie. Stan jest bardzo ciężki. Przy łóżku siedzi jej narzeczony, za kilka miesięcy miał się odbyć ich wyjątkowy dzień. Podchodzę i mówię /Dzień dobry. Nazywam się Weronika Nawara. Jestem pielęgniarką i dziś zajmuję się pana narzeczoną/. I w tym momencie słyszę coś co zbija mnie z nóg na cały dyżur. /Ale my Panią znamy! Oglądaliśmy wywiad w 7 metrów pod ziemią. Cieszę się, że Pani jest. Narzeczona chciała Panią poznać./ i zwracając się w stronę nieprzytomnej dziewczyny mówi /Słyszysz? tak chciałaś panią poznać! No proszę Cię. Obudź się./ Nie dałam rady. Musiałam wyjść. Ta pacjentka zmarła tydzień później. Na moim dyżurze.

Czepek mi z głowy nie spadnie.

Jedno jest pewne. Czepek mi z głowy nie spadnie. Jeszcze nie.

Niedługo na blogu pojawi się seria wpisów dla pielęgniarek wchodzących w ten zawód. Postaram się w nich odpowiedzieć na najczęściej zadawane przez Was pytania 😉

10 komentarzy

  1. Patrycja

    20 sierpnia 2019 at 16:17

    Droga Weroniko,
    dobrze że jesteś i dobrze, że robisz to co robisz. Jestem z Ciebie ogromnie dumna jako tegoroczna licencjatka pielęgniarstwa. I ja tak samo jak Ty, zawsze myślę przede wszystkim o pacjencie i o tym jak on może się czuć, w związku z tym co go spotkało. Więc i Tobie i sobie życzę dalszej wytrwałości i pozytywnego nastawienia, że jesteśmy dla innych i że jesteśmy im potrzebne.

    1. W czepku urodzona

      21 sierpnia 2019 at 20:41

      Bardzo dziękuję za ten komentarz <3 Trzymam za Ciebie kciuki i życzę udanych i trafnych wyborów!

  2. M

    20 sierpnia 2019 at 17:17

    Cieszę się niezmiernie, że są wśród Nas osoby takie jak Ty. Osoby, którym zależy by zmienić postrzeganie tego pięknego zawodu w społeczeństwie. Co prawda nie udostępniam medialnie moich poglądów na temat pielęgniarstwa, ale staram się na każdym kroku pokrótce zobrazować studia na tym kierunku i realia mojej przyszłej pracy. To przykre, kiedy spotykam nowych ludzi i kiedy temat schodzi na kierunek studiów, pojawia się pytanie „Cewnikowałas? Grzebierz w żyłach? Fuuuj. ” Albo też: „To lekko w sumie, co wy tam robicie, krew pobieracie.” Ludzie nie zdają sobie sprawy, że jesteśmy niezastąpionymi komponentami całego zespołu terapeutycznego, mamy ogromną wiedzę, którą zdobywamy podczas ciężkich i czasochłonnych studiów pełnych wielu godzin spędzonych w szpitalu. Jestem dumna z tego co robię, kocham to i nie wyobrażam sobie siebie gdziekolwiek indziej. Pieniądze są ważne, zapewniają życie komfortowe pod względem materialnym. Ale to satysfakcja z pracy jest kluczowa do szczęścia. Pracy, do której chodzi się z podniesioną głową. Jesteśmy na dobrej drodze, nie tracę nadziei, że wiele w naszym zawodzie zmieni się na lepsze, między innymi dzięki osobom takim jak Ty. Życzę tego Nam wszystkim. Pozdrawiam serdecznie, życząc wiele cierpliwości i siły w codziennych zmaganiach. Niech wdzięczność pacjentów i Twój profesjonalizm stanowią największą nagrodę. PS. Z niecierpliwością oczekuję początku października, by wrócić na studia. Studentka M.

    1. W czepku urodzona

      21 sierpnia 2019 at 20:42

      Mogę się podpisać pod tym co napisałaś rękami i nogami! 🙂 Do października już niedługo 😉 Powodzenia!

  3. Kornelia

    20 sierpnia 2019 at 19:46

    Dziękuję Ci za to, co robisz. Wiedz, że jesteś ogromnym wsparciem, inspiracją w wykonywaniu naszego pięknego zawodu! Siostro:)

    1. W czepku urodzona

      21 sierpnia 2019 at 20:43

      Niezmiernie miło mi to słyszeć <3

  4. Karolina

    22 sierpnia 2019 at 11:35

    wzruszyla mnie ta sytuacja którą opisałaś na końcu. mam łzy w oczach…

    Weronika życzę Ci dużo wytrwałości i siły! ale też dużo dobroci dla siebie. Dbania o samą siebie na początku, jeszcze przed poświęcaniem się innym.

  5. Big Dżek

    26 sierpnia 2019 at 09:29

    Zrób kooperacje, pielegniarz i pielęgniarka mówią jak jest 😉. Bardzo dobra robota przez 2 lata .

  6. Agata

    27 sierpnia 2019 at 17:54

    Cieszę się że jest ktoś taki jaki Ty, Weroniko! Dla mnie wykonywanie tego zawodu też piwinno być jakieś, profesjonalne, zgodne ze swoim sumieniem. Spotykam się osobiście również ze ścianą że strony współpracowników- chcesz robić wszystko dla pacjenta zgodnie z wpojonymi Ci zasadami i zostajesz sama… Bo nie masz wsparcia ze strony koleżanki! Niestety niektórych czynności nie da się wykonać samodzielnie… czujesz się wtedy bezsilna, zła, że nie masz jak wykonać pracy tak jakbyś chciała. Przykre to jest, ale cieszę się że są osoby które mówią o tym głośno, tak jak Ty. Rób dalej to, co robisz i nie przejmuj się osobami które źle Ci życzą… Gratuluję Ci z całego serca 💗🥰

  7. Pielęgniarz

    14 listopada 2019 at 11:45

    Ku pomocy przyszłym pielegniarkom chcę polecić stronę https://teksty24.com.pl wszystkim paniom, którym zdecydowanie doskwiera brak czasu by samemu móc napisać twór licencjackie. Warto się zorientować. Wszystkie info nich u nich na stronie.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: