Dlaczego zmieniłam pracę? Zmiany – tak, proszę bardzo.

,,Dzięki za dyżur” – wypowiedziane po raz ostatni w takim składzie. Zmieniłam pracę. Właśnie tymi słowami zakończyłam moją pierwszą zawodową przygodę. Nauczyłam się tam Pielęgniarstwa. Przez duże P. 

 

/dziękuję, nie dam rady/

Moja pierwsza praca. Pamiętam moment, kiedy dowiedziałam się, że w kolejnym tygodniu rozpoczynam pracę na Oddziale Intensywnej Terapii o profilu kardiochirurgicznym. Mieszanka strachu i  ekscytacji. Tak, to było dokładnie to. Wiedziałam, że to może być skok na głęboką wodę. Do tego na główkę. Pierwszego dnia miałam ochotę uciekać. Chciałam oddać klucze do szafek, powiedzieć /dziękuję, nie dam rady/. 

 

Zaskoczyło mnie wszystko.

Rozpoczęłam pracę z głową naszpikowaną mądrościami ze studiów. Byłam przekonana, że skoro skończyłam studia z wynikiem bardzo dobrym – co może mnie zaskoczyć? Zaskoczyło mnie wszystko. Ta praca dała mi po dupie, nauczyła ciężkiej pracy, szacunku, pokory, dała cudownych przyjaciół, nauczyła odnajdować się w zespole. To była dwuletnia szkoła życia. Uczyłam się i chłonęłam wszystko. Od otwierania strzykawek, rozpuszczania leków, radzenia sobie z trudnymi pacjentami, aż po reanimacje. Przyglądałam się starszym koleżankom, które krok po kroku mnie kształtowały. Podpatrywałam jak rozmawiają z pacjentami, jak traktują rodziny, obserwowałam ich styl pracy i kształtowałam swój własny. Wiem, że mimo wszystko ten oddział i ludzie tam pracujący, zostaną dla mnie synonimem pracowitości, kreatywności i profesjonalizmu.

 

To właśnie w tym miejscu stawiałam pierwsze kroki, tam uczyłam się, że niemożliwe nie istnieje. Doświadczałam cudów, niesprawiedliwych śmierci, zmieniałam swoje myślenie. Wiem, że ten oddział był dla mnie najlepszym możliwym startem. Dlatego, teraz mogę iść dalej. 

 

Dlaczego zmieniłam pracę?

Czas uczyć się nowych rzeczy. Wyjść za próg oddziału, w którym czuje się bezpiecznie, w którym mój kubek ma miejsce, wiem jaki jest harmonogram dnia, potrafię przewidzieć, co może mnie spotkać przy łóżku pacjenta. Po skończeniu studiów widziałam się na różnych oddziałach. Od psychiatrii po intensywna terapię. Ale wiedziałam, że nigdy nie będę pracować z dziećmi. Bałam się kontaktu z pacjentami w skali mikro. Nie umiałam sobie wyobrazić śmierci małego pacjenta. Pediatria, która na moich studiach była postrachem, tylko mnie w tym upewniła. Dlatego też, zdecydowałam się przełamać ten strach i połączyć go z miejscem, w którym czuję się najlepiej. Stąd wybór nowego oddziału padł na Intensywna Terapię Dzieci z oparzeniami. Wierzę, że warto przełamywać swoje obawy. Wychodzić poza strefę komfortu, bo tylko to jest w stanie nas rozwinąć. Wchodzę w świat całkowicie dla mnie nowy. Przestanę być /siostrą/, a zacznę być /ciocią/.

 

Strach ma wielkie oczy. Niech te oczy będą więc wielkie. Niech obserwują, uczą się i analizują. Niech mnie nie zawiodą. 

 

/Nie ma jak u mamy/

Oddział na, którym zaczynałam zawsze będzie dla mnie miejscem, gdzie zostawiłam kawałek siebie. Miejscem, które mnie ukształtowało. Z matką wprowadzającą, która miała ogromny pozytywny wpływ na moją dalszą pracę. Dwa lata minęły jak dwa tygodnie. Czuje się trochę jak nastolatek wychodzący z rodzinnego domu. Kiedy to pisze, z niewiadomych przyczyn, na moim komputerze zaczyna odtwarzać się piosenka, przy której zawsze jestem wzruszona. /Nie ma jak u mamy, ciepły piec, cichy kąt. Nie ma jak u mamy, kto nie wierzy robią błąd./ 

 

Czas iść. Dalej i dalej. 

 

Może macie dla mnie jakieś rady odnośnie pracy z dziećmi? A może ktoś z Was też jest w trakcie zmiany pracy? 

 

PS Ta praca dała mi też, albo przede wszystkim ogromne uczucie spełnienia i radości. 😉

 

56 komentarzy

  1. Edyta

    24 lipca 2019 at 14:18

    Powodzenia! 🙂

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:46

      bardzo dziękuję <3
      chociaż nie powinno się dziękować 🙂

  2. Karolina

    24 lipca 2019 at 14:23

    Super, gratuluję zmiany! 🙂
    taki oddział to w Prokocimiu? brzmi.. jak naprawdę trudne miejsce do pracy
    ja też po studiach po pracy na intensywnej terapii, przemykając się przez przychodnię, trafiłam na pediatrię… na którą nigdy po praktykach na studiach (ach, UJ) nie chciałam trafić 😉
    dobry to był czas, choć trudny, bardzo wiele się nauczyłam. ostatecznie jestem na psychiatrii i to miejsce moich marzeń 😉 ale doświadczenie pracy na pediatrii uważam za bardzo wartościowe.
    powodzenia! 🙂

    1. Karolina

      24 lipca 2019 at 14:25

      chyba najgorsze w pracy na pediatrii to pretensjonalni rodzice..;) pacjenci – cudo. ale ich rodzice… oooj, bywa różnie…;)

    2. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:47

      Psychiatria to kiedyś moje marzenie 😉 Trzymam kciuki ;*

  3. Agata

    24 lipca 2019 at 14:25

    Tak jak Ty, skończyłam studia 2lata temu.. Tak jak dla Ciebie, pediatria była moją zmorą czasów studenckich. W czasie studiów NIGDY nie pomyślałam, że będę pracować na oddziale dziecięcym.. Ale przy rozmowie o pracę miałam do wyboru – Oiom albo dziecięcy. Dwa oddziały na których nie chciałam nigdy pracować. Wybrałam dziecięcy. Ot „zwykła” pediatria w szpitalu powiatowym.
    Zwykła niezwykła. Nauczyła mnie pokory. Nauczyła mnie rozmawiać z dziećmi. Pokazała mi, jak można pokochać pielęgniarstwo. W czasie studiów byłam „siostrą”, od dwóch jestem „ciocią”. I jestem z tego dumna. 😁 Kocham to co robię i nie zamienilabym jej na żadną inną.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:48

      Takie komentarze bardzo dodają mi motywacji! 🙂 Dziękuję!

  4. Martyna

    24 lipca 2019 at 14:28

    Witaj 😉 co prawda nie pracuje na pediatrii bo moja kariera rozpoczyna sie na chirurgii ale, bardzo wiele czasu poswiecam dla Stowarzyszenia Absolutna Bliskość w Tomaszowie Mazowieckim i tam pracuje z dziećmi od noworodka. Uczę rodziców nosic maluchy w chustach oraz wielopieluchowania, pielegnacji. Dzieci to najbardziej wdzieczni pacjenci. Bądź otwarta, i dużo sie usmiechaj, nie ma nic gorszego niz smutna ciocia. 😉 Usmiech dziecka wynagrodzi Ci nawet najgorszy dzień. Powodzenia w nowej pracy!!!

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:49

      Smutna ciocia? Nie ma mowy! 🙂 To na pewno nie będę ja! 🙂
      A pomysł z Fundacją – genialny! Życzę dużo zapału 😉

  5. Sylwia

    24 lipca 2019 at 14:28

    Praca na OITD to stres przemieszany że łzami smutku i radości. Trzeba być bardzo odpornym psychicznie. Jednak nie ma wdzięczniejszego pacjenta niż dziecko. Wiem co mówię bo pracowałam 2 lata. Zawsze z sentymentem wspominam ten czas. Dużo nauki przed Tobą zwłaszcza przeliczanie dawek leków ale dasz radę. Powiedzenia.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:50

      Sama jestem ciekawa jak sobie poradzę… Trzymaj kciuki i wyślij mi trochę ciepła w myślach, z początkiem sierpnia 🙂

  6. Karina

    24 lipca 2019 at 14:28

    Ja też nigdy nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie w roli pielęgniarki pracującej na pediatrii. Podziwiam moje koleżanki, które pracują na onkologii dziecięcej… SZACUN!
    Teraz kiedy urodziłam synka byłoby mi chyba jeszcze trudniej się tam odnaleźć…
    Weroniko życzę Tobie by nowa praca, nowy oddział okazał się dobrą lekcją na kolejnych kartkach Twojej kariery zawodowej.
    Może kiedyś spotkamy się na jakiejś konferencji to mi opowiesz jak się pracuje 😀😀😀
    Powodzenia !

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:51

      Z pewnością opowiem, tylko się upomnij o to! 😉
      Niech syn rośnie zdrowo <3

  7. Mart

    24 lipca 2019 at 14:32

    Życzę powodzenia! Również zaczynam od września pracę z dziećmi, ale na nefrologii i dializoterapii dziecięcej obawiam się tego jak cholera. Ale co nas nie zabije to nas wzmocni.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:51

      Otwarty umysł i do przodu 😉

  8. Kimga

    24 lipca 2019 at 14:40

    Cieszę się, że czytam Twój artykuł bo i ja jestem na etapie zmiany pracy 🙂 W poprzedniej pracy byłam 3 lata i ona również była dla mnie pierwszą pracą. Rozstaniu z zespołem towarzyszyły łzy.. Pytali się „po co zmieniasz pracę? Przecież tutaj jest ci dobrze”. Właśnie! Po to, żeby się rozwijać i uczyć czegoś nowego. Niektórzy tego nie rozumieją… I dlatego cieszę się, że nas – tych które zmieniają pracę, aby rozwijać skrzydła jest więcej! Dziękuję Ci za Twój artykuł, pod którym podpisuję się obiema rękami i całym sercem. Życzę powodzenia w nowej pracy ♥️

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:52

      ja Tobie również życzę powodzenia! I oby wybór obu nas okazał się słuszny 🙂

  9. Jolanta

    24 lipca 2019 at 14:41

    OIT pediatryczny…. najlepsze co mogło mi się przytrafić 23 lata temu… zawsze CHCIAŁAM z dziećmi , może niekoniecznie na OIT, ale los chciał że trafiłam tam…. nigdy nie zamieniłabym na nic innego. Powodzenia 👍

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:53

      23 lata – piękny staż. Zazdroszczę doświadczenia i mam nadzieję, że kiedyś będę mogła powiedzieć to samo co Ty 🙂

  10. Marta

    24 lipca 2019 at 14:48

    Hej! Bardzo podoba mi sie Twoj post i jest w idealnym dla mnie czasie. Wlasnie zaczelam nowa prace dwa tygodnie temu i czuje ze tone. Tak jak mowisz w pierwszy dzien stwierdzilam ze juz nie dam rady. Wlasciwie juz szykowalam co mam powiedziec oddzialowej. Jak na razie jeszcze probuje. Oddzial to endokrynogia i diabetologia. To pierwszy tego rodzaju oddzial dla mnie po studiach choc skonczylam studia 4 lata temu wyjechalam za granice i najpierw pracowalam w domu opieki a poznienna oddziale psychitrycznym. To pierwszy taki ogolny oddzial dla mnie. ZobacZymy co przyniesie przyszlosc ale dziekuje za ten post ktory dal mi znac ze wszystkie mamy podobne odczucia przy zmianie pracy i zaczynaniu czegos nowego. 🙂

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:53

      Poradzisz sobie! Tylko się nie poddawaj 🙂

  11. Ada

    24 lipca 2019 at 14:51

    Gratulacje, przede wszystkim gratuluję Ci odwagi, której ja sama nie mam. Pracuje na bloku operacyjnym, jestem instrumentariuszka. Praca wymarzona, już od przedszkola wiedziałam, że chce zostać Panią która podaje narzędzia lekarzowi. Dziś praca, która kochana staje się chyba moja zmora… mam koleżanki, które pomagają mi to wszystko przetrwać, jednak nie mam tyle odwagi by przenieść się na inny oddział albo do innego szpitala. Praca wymarzona, ukochana staje się przekleństwem przez jednego ,,pierdziela”…

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:54

      Strasznie to smutne. Czasem trafiamy na beton, którego nie można rozkruszyć. Życzę Ci, żebyś odnalazła dla siebie idealne miejsce <3

    2. Ana

      6 września 2019 at 14:55

      Ja też zamierzam zmienić pracę, obecnie pracuję na kardiologii. Prawie mój wymarzony oddział, który niestety zaczyna się dla mnie zmorą, z powodu otaczających mnie ludzi. Zmiana pracy nie jest dla mnie łatwa decyzja obecnie, ale nie chcę się tam dłużej”dusić”.

  12. Edyta

    24 lipca 2019 at 14:53

    Kończąc studia powiedziałam sobie, że wszędzie tylko nie pediatria. I tak właśnie już mija 7 lat kiedy pracuję na oddziale Intensywnej terapii dziecięcej😀😀😀 . Jest to moje miejsce na ziemi. Bywają chwilę, że mam ochotę zabrać rzeczy i wyjść, bo ciężka choroba i śmierć dziecka są takie niesprawiedliwe… ale są też takie chwile kiedy uśmiechy nie schodzą nam z twarzy, a dzień robi się piękniejszy w chwili gdy odwiedza nas pacjent o którego życie walczył przez tydodnie cały zespół intensywniej terapii. Powodzenia!

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:55

      Chwila kiedy widzisz pacjenta, poza jego łóżkiem jest zdecydowanie najlepszym momentem w naszej pracy. Potwierdzam 🙂

  13. Katarzyna

    24 lipca 2019 at 14:55

    W swoim krótkim stażu bo trzy letnim pracowałam w sumie w czterech miejscach. 2 z nich były spowodowane zmianą miejsca zamieszkania. 3 z nich to oddziały dziecięce a 1 to środowisko w przychodni. I niestety mimo 5 lat studiów i 3 lat stażu odchodzę z zawodu. Nie chcę być pielegniarką. Nie nadaję się. Szukam dla siebie nowych studiów i nowej pracy. Także powodzenia i wytrwałości.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:57

      Niestety wybierając studia, nie jesteśmy przygotowani na to jak będzie wyglądała nasza praca. Może się okazać, że to strzał w 10, może się okazać, że to totalne pudło. Życzę Ci, żebyś odnalazła miejsce, w którym się będziesz spełniać 🙂 I brawo za odwagę!

  14. Lukasz

    24 lipca 2019 at 15:08

    Witam,
    Bardzo podziwiam Panie za tak trudne wybory jakimi jest praca z dzieciakami. Mimo ,ze w swojej pracy jako zawodowy strażak widziałem już wiele to jak tylko w zgłoszeniu jest informacja o udziale dzieci adrenalina rosnie 100 razy szybciej.. i to jest chyba ten rodzaj zdarzeń od których nie można sie uodpornić. Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej łez radości niż tych smutnych.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:58

      Piękne życzenia – mam nadzieję, że się spełnią <3 Pozdrawiam i dziękuję za te słowa :)

  15. Ola

    24 lipca 2019 at 15:08

    Przede wszystkim – powodzenia! Trzymam mocno kciuki. Ja też kiedyś, jeszcze podczas studiów nie wyobrażałam sobie pracy z dziecmi. Po licencjacie trafiłam jednak na zabiegowy oddzial dziecięcy i… Nie wyobrażam sobie juz pracy z dorosłymi ludzmi. Praca z dziećmi jest wdzięczna. Tak jak inni pisali – jest to specyficzna praca, ponieważ pracuje sie z tego rodzicem. Pozdrawiam kolezanka z NICU :*

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 15:13

      Dziękuję! 🙂 Takie wiadomości od Was bardzo pokrzepiają. Mam nadzieję, że też zakocham się w Pediatrii 🙂 Pozdrawiam!

  16. Natalia kch

    24 lipca 2019 at 15:30

    Nauczysz się doceniać każdy dzień, cieszyć się z małych rzeczy, doceniać zdrowie. Ale zobaczysz też wielka krzywdę i niesprawiedliwość. Pediatra jest jedyną w swoim rodzaju, niezwykle wdzięczna, ale jednocześnie bardzo trudna. Pozdrawiam z kardiochirurgii dziecięcej.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 17:59

      Nie wiem czy da się na to przygotować. Mocno się staram, ale na pewno mnie dużo zaskoczy. Pozdrawiam – moją ukochaną kardiochirurgię <3

  17. Beata

    24 lipca 2019 at 15:46

    Pracuje z dziećmi od 29 lat, z tego 17 na oddziale chirurgii dziecięcej gdzie leczymy też oparzenia. Cudowna, ciężka, czasami wyczerpująca praca, której nie zamienilabym na żadną inną. 😊😊ŻYCZĘ POWODZENIA I niezapomnianych chwil z małymi kochanymi pacjentami 😄😄

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 18:00

      Cudownie czytać takie słowa 🙂 Bardzo mnie to pozytywnie nastraja! Dziękuję i życzę dużo satysfakcji <3

  18. Linka

    24 lipca 2019 at 15:52

    Powodzenia! Też od września zmieniam pracę, tylko przechodzę z chirurgii na chirurgię. Tam gdzie jestem jest mi źle, więc idę tam gdzie będzie lepiej. 🙂

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 18:01

      Obyś znalazła miejsce, gdzie poczujesz się jak w domu! 🙂

  19. Karolina

    24 lipca 2019 at 15:56

    Ja mam radę, jako mama i nauczycielka. Rozmawiaj z dziećmi o uczuciach, o strachu, bolu, cierpieniu i radościach. Przeszłam długa drogę, żeby zmienić swoje nastawienie do pracy z najmłodszymi i widzę kawał dobrej roboty. Polecam książki „Jak mówić, żeby maluchy słuchały…”. Proste mechanizmy, jasne konkrety. Życzę powodzenia 🙂

    Rodzice nie są źli. Tak myślę, że ich mało przyjazne zachowania biorą się ze stresu, ogromnego stresu o życie i zdrowie dziecka.

    1. W czepku urodzona

      24 lipca 2019 at 18:02

      Bardzo dziękuję za polecenie pozycji 😉 Z pewnością skorzystam!
      A co do rodziców – słowo klucz to wyrozumiałość. I tym postaram się kierować 🙂

  20. Karolina

    24 lipca 2019 at 18:48

    Gratuluję decyzji, trzymam kciuki 😉

  21. piguła

    24 lipca 2019 at 18:56

    Kochana trzymam kciuki! co do pracy z dziećmi- należy pamiętać że to mali ludzie i nie trzeba do nich mówić po ”dziennemu” 😉

  22. Ania

    24 lipca 2019 at 19:30

    Marzy mi się praca na oddziale pediatrycznym/neonatologicznym, będę śledziła z ciekawością, jakie masz wrażenia 🙂 Trzymam kciuki! Zmiany są dobre!

    1. W czepku urodzona

      25 lipca 2019 at 10:32

      Na pewno będę się dzielić wrażeniami 😉

  23. Nona

    24 lipca 2019 at 19:38

    W pracy z dziećmi ważna jest otwartość i szczerość. Przyznanie się kiedy nie znam odpowiedzi na zadane pytania. Ja też bałam się pediatrii jak ognia. Relacja z małymi pacjentami uczy uśmiechu, konkretnosci i otwartości. Piękne doświadczenie przypomina że każdy z nas ma w sobie dziecko. Życzę Ci żebyś znalazla swoje wewnętrzne i była szczęśliwa. Uśmiech to podstawa.

  24. Izabela

    24 lipca 2019 at 20:16

    Na onkologii chirurgii dzieciecej od 22 lat.Praca z dziećmi to zupełnie coś innego. Masz małego pacjenta i jego całą rodzinę, która też potrzebuje wsparcia. Gratuluję decyzji i ŻYCZĘ wytrwałości w tych trudnych i pelnych pretensji czasach

  25. Justyna

    24 lipca 2019 at 20:50

    Dwa lata temu skończyłam studia, wybrałam moje marzenie chirurgię ogólną… Dokladnie trzy miesiace temu stwierdziłam, że pora na zmiany. I zmienilam chirurgię, gdzie wszystko znalam, nawet skrzypienie drzwi w poszczególnych salach, na OIOM torakochirurgiczny dziecięcy. Praca z dziećmi uczy pokory, cierpliwości, ale tez daje satysfakcję i uśmiech, zwłaszcza jak wracają do zdrowia. Nie zamieniłabym tego ich uśmiechu na nic innego 🙂
    Trzymam mocno za Ciebie kciuki 🙂

    1. W czepku urodzona

      25 lipca 2019 at 10:32

      Wow! To rzeczywiscie duża zmiana 😉 powodzenia i dużo zapału życzę 😉

  26. Kamila

    24 lipca 2019 at 22:11

    Moją pierwszą pracą był OAiIT Dzieci-pracowalam tam przez 4 lata. Po urodzeniu dziecka wrociłam, ale przez sytuację, która się wydarzyła i moje koleżanki odeszłam po 5 dniach. Bardzo żałuję, że już tam nie pracuje. Kolejny szpital to znów byly dzieciaki i tam pracowałam 5 lat, ale pp urodzeniu drugiego dziecka nie mogłam sobie pozwolić na pracę na pełny etat plus dyżury pod telefonem. Obecnie pracuje 1/2 etetu na okulistyce, praca miła i przyjemna, ale jakoś sentyment został do pierwszego oddziału. Powodzenia życzę, obyś trafiła na dobrą pielegniarkę szkolącą, bo tak naprawdę wszystko zależy od niej 🙂

    1. W czepku urodzona

      25 lipca 2019 at 10:31

      Mam w życiu szczęście do fajnych ludzi, więc mam nadzieję, że i teraz tak będzie 😉 życzę powodzenia!

  27. Ewa

    25 lipca 2019 at 16:14

    Powodzenia!Moja pierwsza praca OIaT dziecięcy😳.Przypadek.Jednak tak musiało być bo pokochałam tę pracę chociaż bywa trudno .Pracuję z dziećmi już prawie 30 lat.Nie zmienię☺.T
    Trzymam kciuki 👍

  28. Aga

    28 lipca 2019 at 04:03

    Ja swoją pracę zaczęłam na neurochirurgii, spędziłam tam rok, podobnie jak Ty przeszłam porządna lekcje życia i dużo się nauczyłam. Obecnie pracuję na psychiatrii nieco ponad rok, ale w najbliższym czasie czeka mnie przeprowadzka 200lm od obecnego miejsca zamieszkania, co wiąże się z kolejną zmiana pracy. Mam dylemat na jaki oddzial się zdecydować. Może ktoś poleci mi pracę w Gdyni za godne pieniadze😛

  29. Wera

    28 lipca 2019 at 08:37

    Weroniko! Jestem właśnie w tym samym zawodowym miejscu. Skończyłam pracę na intensywnym nadzorze pooperacyjnym kardiochirurgii. Ta praca nauczyła mnie ogromnej pokory, dała mi dużo satysfakcji, ale też bywało wiele trudnych chwil. Widok hemofiltracji czy ecmo na pierwszych dyżurach przyprawiał o zawrót głowy… Ale też idę dalej, sprawdzić inne miejsca, inną specyfikę.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę powodzenia!
    Twoja immienniczka, Werka 😉

  30. Anna

    2 sierpnia 2019 at 15:20

    Ponad 7 lat temu zmieniłam pracę z chirurgii na intensywna dziecięcą. Musiałam się zwolnic z poprzedniej pracy z powodu niskich zarobków i pierwsze, co udało mi sie znaleźć to właśnie ten OITP. Był strach, przez pierwszy miesiąc uczyłam się obslugi dzieci i to poważnie chorych i nie lubiłam tej pracy. Aż wybuchło. Jestem tu szczęśliwa, lubię swoja pracę, kontakt z dziećmi jest cudowny. Są bardzo ciężkie momenty, gdyż jest to przy okazji centrum urazowe, jedno z większych w Polsce. Wypadki, podtopienia czy dzieci maltretowane. Ta praca uczy pokory, szacunku do życia, ale też widzę, ile zła się dzieje na świecie. Wiem, że nie każdy da radę. Bywały momenty, że wracałam do domu i musiałam zostać sama, albo pójść pobiegać, wyżyć sie. Są pacjenci, którzy żywi czy już wsród aniołków zostaną w pamięci na zawsze. Są rodzice, których polubisz i tacy, z którymi nie da się dojść do porozumienia. Nie ma możliwości nie stworzyć więzi z dzieckiem i rodzicem, jak pacjent leży na oddziale kilka miesięcy albo i dłużej. W pracy uwielbiam ten moment, gdy pacjent nad którym spędziłam kilka dyżurów non stop na nogach, walczyłam o niego przy przyjęciu i w chwili załamania, przyjdzie na własnych nogach i powie dziękuję ciociom. Czy to mały gagatek, czy już nastolatek potrącony przez auto.
    Pracowałam na dorosłych kilka lat, ale z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, ze to dopiero praca z dziećmi dała mi satysfakcje z zawodu. Emocje są silniejsze, trzeba się uodpornić na to, co Cię może spotkać. Ale te piękne chwile wynagradzają to wszystko.
    Powodzenia!

  31. Justyna

    20 sierpnia 2019 at 18:28

    Wielki Szacun. Ja też OIT, też z dzieciofobią i powiem szczerze balabym się takiego kroku. Ale no właśnie, tylko tak mozna odkrywać, budować, zdobywać nowe doświadczenie, i trenowac hart ducha. Pooparzeniowy OIT dziecięcy….. Szacun

  32. Marta

    21 sierpnia 2019 at 12:25

    Szykujesz jakis post o nowej pracy? Ja od wcześnie też zaczynam pracę na OIT dzieci i bardzo chętnie bym przeczytała o Twoich wrażeniach 😀

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: