Powołanie – rzecz nabyta.

Powołanie jest nieodłącznym elementem zawodu pielęgniarki i położnej. Czym jest prawdziwe powołanie? Z pewnością to nie jest głosem z nieba, który mówi /zaprawdę powiadam ci! Będziesz pigułą!/. Nie jest to też chęć bycia dla każdego super miłym. Powołanie to coś, co możemy wypracować.

Czy wybierając studia miałam powołanie? Tak jak napisałam we wcześniejszym poście – nie, nie miałam. Czułam, że mogę się w tym sprawdzić. Nie wyobrażałam sobie siebie nigdy w pracy za biurkiem, w pracy, w której miałabym wypełniać papierki albo siedzieć w laboratorium. Byłoby to bardzo sprzeczne z moim temperamentem, charakterem i osobowością. Uwielbiam kiedy dużo się dzieje, kiedy mam do skończenia dużo zadań, kiedy ciągle dzieje się coś nowego. Pielęgniarstwo zaczęło dostarczać mi tych wrażeń już na pierwszych praktykach. Ciągle robiłam coś nowego. Nawet najzwyklejsze pobieranie krwi u każdego pacjenta jest inne, bo to inny człowiek, który inaczej reaguje. Ciągła adrenalina, bycie z ludźmi uzależniło mnie to tego stopnia, że dziś nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu i nie mogę doczekać się kolejnego dyżuru. Wracając ze szpitala po całym dniu, stwierdzam /Ja chcę jeszcze raz!/.

Powołanie to coś co rodzi się z czasem. Jak można czuć powołanie do czegoś czego się nie zna? Idąc na studia, nie miałam zielonego pojęcia jak to będzie wyglądać. Nie wiedziałam, że mogę pożegnać się z wakacjami i spaniem do 10. Nie wiedziałam też, że wiele razy będę siedzieć nad książkami do późnych godzin. Nie myślałam też, że będę musiała zrezygnować z wielu rzeczy, ponieważ zwyczajnie nie starczy mi czasu. Jednak z każdym dniem spędzonym w szpitalu rodziło się we mnie coś co nie pozwoliło mi zawrócić z tej drogi.

Powołanie jest właśnie tym, co daje nam siłę do tego, by pomimo, że sama jestem głodna i zmęczona, pierwsze co robię to staję przy łóżku pacjenta i dbam o to, żeby to on zjadł jako pierwszy. Powołanie to odpowiedzialność za chorego, chęć zrobienia wszystkiego najlepiej jak tylko potrafimy. Powołanie to uśmiech i zaangażowanie. Powołanie to moment, w którym wracasz zmęczona po dyżurze, ale chcesz więcej. Powołanie to chwila, kiedy patrzysz na pacjenta całego w pretensjach, że nie przyszłaś poprawić poduszki i uśmiechasz się, bo wiesz, że jeszcze tydzień wcześniej ten pacjent leżał zaintubowany bez żadnej możliwości ruchu. Powołanie to umiejętność robienia miliona rzeczy na raz. Powołanie to też umiejętność wykorzystania klucza do ludzi, który dostajemy wchodząc na każdy dyżur. Powołanie to moment, kiedy masz świeczki w oczach, ale też chwila kiedy potrafisz zachować dystans i profesjonalizm. Powołanie to troska o zupełnie obcego człowieka. Powołanie to coś co budujemy przez całe życie.

Wszystko zaczyna się od niewielkiej iskierki, którą ktoś w nas musi zapalić. Czasem jest to prowadzący na uczelni, czasem ktoś z rodziny, a czasem zupełnie obca osoba, która zmienia nasze tory. Jednak najważniejsze jest to, żeby nie pozwolić temu zgasnąć i rozniecać jeszcze większy pożar, bo tylko w ten sposób możemy być człowiekiem w tej pracy.

Wszystkim pielęgniarkom/pielęgniarzom życzę, aby wybuchał w Was coraz większy pożar. Studentom życzę rozpalenia iskierki.

9 komentarzy

  1. A.

    9 września 2017 at 13:18

    Pięknie napisane!❤️

    1. W czepku urodzona

      9 września 2017 at 13:46

      ❤💉

  2. karolinye

    9 września 2017 at 13:19

    Idę w tym roku na położnictwo, ale im bliżej startu tym więcej wątpliwości. Również na tą chwilę nie wyobrażam się w pracy, gdzie nic ciekawego się nie dzieje, uwielbiam adrenalinę 😊 Dzięki Tobie i Twoim wpisom nabieram odwagi i energii do działania. Uwielbiam i dziękuję ❤ Widać, że wkładasz w swoją pracę i wpisy tutaj dużo serca 😊 Wspaniała z Ciebie piguła! 😁💉

    1. W czepku urodzona

      9 września 2017 at 13:21

      💉💕 w końcu jestem W. czepku urodzona. 😄

  3. Paula

    10 września 2017 at 19:51

    Pięknie to napisałaś *.*

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 17:51

      Dziękuję <3

  4. J.

    11 września 2017 at 14:14

    Myślę, że niejedna osoba może się z tym identyfikować i to niekoniecznie w medycznych zawodach. Czasem nieświadomie wybieramy coś, co później sprawia nam ogromną frajdę.
    A ja czekam na pierwszy wpis dotyczący pracy na oddziale.
    Pozdrawiam!

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 17:52

      Mam nadzieję, że taki post uda mi się stworzyć jak najszybciej 😉 Pozdrawiam również <3

  5. Marta

    18 września 2017 at 07:42

    Cześć. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, ale muszę powiedzieć że jest świetny! Jestem obecnie w takim momencie życia że postanowiłam coś zmienić. Mam 31 lat, za sobą pracę w agencji reklamowej i poczucie że już więcej tak nie wytrzymam. I wymyśliłam sobie studia i nowe życie. Zastanawiam się miedzy pielęgniarstwem i poloznictwem, ale czytając Twojego bloga bardziej przekonuje się do tego pierwszego 🙂 dziękuję za super wpisy, bo codziennie walczę ze strachem przed brakiem czasu dla rodziny, zwłaszcza synka ale czuję coraz bardziej ze ta droga jest dla mnie. Pisz dalej, inspiruj ludzi. Pozdrawiam

Leave a Reply

%d bloggers like this: