Pielęgniarstwo – zawód dla starszych kobiet?

Już o dłuższego czasu wiadomo, że brakuje pielęgniarek. Media ciągle trąbią o starzeniu tej grupy zawodowej i o deficytach w szpitalach. Wiele oddziałów upada ze względu na braki kadrowe. Pielęgniarka w mediach ma obraz kobiety koło 50 roku życia, która ciągle chce więcej, strajkuje. Jak jest naprawdę?

Moi drodzy, wybierając ten zawód bardzo często słyszałam, że pielęgniarstwo już od dawna jest niemodne. Rozpoczynając studia, naczytałam się artykułów i komentarzy o tym jak źle jest w polskim pielęgniarstwie. Dlaczego wtedy nie uciekłam? Nie wiem. Ciągle liczę na to, że kiedyś coś się zmieni. Słyszałam też, że przecież to takie mało prestiżowe być pielęgniarką. Młode dziewczyny nie zostają pielęgniarkami, a jeśli już to zaraz wyjeżdżają za granicę. Dlaczego zostałam? Bo jestem mocno przekonana o tym, że ten zawód ma dużą moc. Że najważniejsze w życiu to robić to co się lubi. Jeśli kochamy naszą pracę,  nie przepracujemy ani dnia w ciągu swojego życia.

/Ojej, taka młoda, ładna dziewczyna i chce być pielęgniarką/. Zdanie to usłyszałam w pierwszym dniu praktyk od pacjentki. W szpitalu od innych pielęgniarek, często zdarzało się mi i moim koleżankom usłyszeć /dziewczyny uciekajcie! Nie wiecie co robicie!/. Zawsze zastanawiałam się wtedy, po co one to robią? Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Czy to się nazywa wypalenie? Czy mają rację? Mimo wszystkich komentarzy, ja i około sto dwadzieścia koleżanek i dwóch kolegów ode mnie z roku zdecydowaliśmy się zostać. Chciałabym kiedyś odczarować ten nieprzyjemny obraz zmęczonej życiem i pracą pielęgniarki.

Pielęgniarstwo rzeczywiście jest trochę passe. W czasach kiedy na portalach społecznościowych widzimy miliony zdjęć długich, pięknych, hybrydowych paznokci. Jeszcze dłuższych, rozpuszczonych włosów, ktoś jednak decyduje się na to, żeby zrezygnować z tego wszystkiego w imię zasad i zawodu. Nie możemy po oddziale chodzić w rozpuszczonych włosach, pomalowanych paznokciach, bo w ten sposób narażamy nie tylko pacjenta, ale też siebie. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Mamy pacjenta z jakąś paskudną bakterią, która świetnie przeżywa na naszej skórze. Myjemy ręce, ale na pomalowane paznokcie nie działa środek dezynfekcyjny. Wracamy do domu i rękami, na których są obcy, dotykamy naszych dzieci, mężów, chłopaków, robimy obiad, nakładamy maseczkę na twarz. Na myśl o tym czuję dyskomfort.

Obecnie panuje przeświadczenie, że człowiek sukcesu to ten, który świetnie zarabia, wyjeżdża na wakacje pięć razy do roku i więcej odpoczywa niż pracuje. Nie, moi drodzy. Człowiek sukcesu to ta osoba, która wychodzi ze swojej pracy i czuje, że robi to co kocha. To ktoś, kto się uczy i rozwija. Za każdym razem wychodząc za bramę szpitala, mam poczucie, że zrobiłam coś co było naprawdę ważne.

Pomimo tego, że pielęgniarek jest coraz mniej, na wielu oddziałach można spotkać młode osoby, które są zarażone pasją. To widać już po kilku chwilach. Jednak starsze pielęgniarki odgrywają tutaj znaczącą rolę, bo to one zarażają. To one powinny przekazać to co najważniejsze. Pielęgniarstwo to zawód, który wymaga ogromu pokory. Musimy zdawać sobie sprawę, że uczymy się przez całe życie i zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi zrobić coś od nas lepiej i szybciej, kto wie więcej. Trzeba nauczyć się z tego korzystać i czerpać z nich jak najwięcej, pamiętając, że większość cudownych, doświadczonych pielęgniarek odejdzie na emeryturę i to na naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za to, żeby tę wiedzę i umiejętności przekazać kolejnym pokoleniom.

To, że pielęgniarek ciągle brakuje i są przepracowane to fakt. O tym wiedzą wszyscy. Ciągłe szkolenia, kursy, praca w kilku miejscach na raz, bo brakuje rąk do pracy, to coś co sprawia, że wiele osób wyjeżdża, szukając lepszych miejsc, za lepsze pieniądze.

Kiedyś na jednym z oddziałów, spotkałam starsza panią, która powiedziała mi coś, co bardzo mocno wpisało się w moją głowę. /Dziecko, przepracowałam 45 lat jako pielęgniarka. Musisz mieć w sobie dużo siły i zapału, żeby sobie poradzić z tym wszystkim. Ale musisz wiedzieć, że to najpiękniejszy zawód jaki można wykonywać i żadne pieniądze nie są ci w stanie tego zastąpić. Pamiętaj o tym/.  Pani J. – ciągle słyszę w głowie Pani słowa, zwłaszcza wtedy kiedy zmęczona, zastanawiam się w co ja się wpakowałam.

 

 

23 komentarze

  1. Angelika

    12 września 2017 at 14:25

    Jestem studentką pielęgniarstwa i to co najbardziej denerwuje mnie to pytania osób, które nie mają pojęcia o tych studiach i o tym zawodzie tj. „pielęgniarstwo? dlaczego nie poszłaś na lekarza?! ” , „pielęgniarstwo? chcesz całe życie obcierać ludziom tyłki ? itp. Denerwuje mnie to głównie z tego powodu, że ludzie nie wiedzą jakie te studia są wymagające oraz że ten zawód jest właśnie po to, żeby tymi ludźmi mógł się ktoś zająć, przecież na oddział do chorej osoby nie przychodzi ciągle lekarz, nie opiekuje się nim cały czas, więc nie rozumiem skąd wiecznie stereotyp, że pielęgniarka w porównaniu z lekarzem to nikt.

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 17:55

      Niestety, takie poglądy to lata utartych przekonań, których nikt nie weryfikował. Jednak ogromne zmiany zaczyna się od tych niewielkich 😉 Dlatego też życzę Ci, żebyś zawsze udowadniała, że pielęgniarstwo to piękny zawód. Trzymam kciuki <3

  2. Olszewska

    12 września 2017 at 14:30

    Jestem również w zawodzie od kilkunastu lat. Zostań taka jaką jesteś. Dni, których będziesz przeklinać pewnie będzie trochę. Ale nasz zawód o tyle jest piękny i ciekawy, że zawsze można po kilku latach zmienić oddział.A co za tym idzie otoczenie, obowiązki współpracowników. ..Z wiekiem można coś lżejszego wypatrywać coby dorwać do emerytury a równocześnie być potrzebną i spełniać się w zawodzie. Życzę samych wspaniałych ludzi wokół Ciebie, zarówno kolegów jak i pacjentów.
    Pozdrawiam.
    Koleżanka po fachu. 😆

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 17:57

      Dziękuję ślicznie. 😉 Na razie Intensywna Terapia bardzo mocno siedzi w mojej głowie, ale mam również kilka oddziałów o których marzę i mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane spełnić te marzenia. Mam nadzieję, że dni, kiedy przeklinam ten zawód będzie jak najwięcej, bo po każdym kolejnym wychodzę silniejsza. Dziękuję za motywację <3 Pozdrawiam Koleżanko po fachu. 😉

  3. A.

    12 września 2017 at 14:54

    Dziesięć lat temu ,kiedy ja studiowałam na kierunku humanistycznym ,moja koleżanka oświadczyła ,ze wybiera się na pielęgniarstwo .Pomyslalam wtedy:Wow,ja chyba stać na więcej ,po co ona idzie na te studia ?Zmarnuje się dziewczyna.Dziesiec lat później :koleżanka zrezygnowała po roku a ja właśnie jestem na pierwszym roku pielęgniarstwa 🙂I w końcu czuje ,ze jestem na właściwym miejscu🙂Życie pisze różne scenariusze ,a co którzy gardzą tymi studiami nie wiedza co mówią ,tak jak ja nie wiedziałam .Zycze Ci aby ta pasja została z Tobą na zawsze!Jak do każdej pracy,w tym wypadku również trzeba czuć to coś i pielęgnować to całe życie -żeby nie dołączyć do grona tych ,które ciagle narzekają i podkreślają ,ze lepiej chyba pracować w Biedronce niż jako pielgnarka a jakoś nigdy nie idą do tej Biedronki 😂

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 17:59

      Bardzo się cieszę, kiedy słyszę, że ktoś odnajduje swoje miejsce w tym zawodzie. Życzę zarówno Tobie jak i sobie, żebyśmy zawsze spotykały koleżanki i kolegów po fachu, którzy są w tym zawodzie z powołania, bo od nich możemy się dużo nauczyć. Pozdrawiam <3

  4. Canis

    12 września 2017 at 14:59

    Do pielęgniarstwa naprawdę potrzeba pasji, serca i powołania. Wybierając studia zdecydowałam się właśnie na pielęgniarstwo i przyznam szczerzę, że ten kierunek mnie pokonał. Cały system i ilość poświęcenia, jakie trzeba z siebie dać, ogrom nauki przy jednoczesnym braku szacunku nawet od wykładowców, a co dopiero pacjentów czy pozostałego personelu medycznego.
    Ze studiów zrezygnowałam, bardzo zniechęcona do medycyny ludzkiej, uznałam, że łatwiej będzie mi dogadać się z psem niż z człowiekiem.
    Podziwiam bardzo mocno każdą pielęgniarkę, ratownika, położną. Podziwiam za cierpliwość i miłość do innych ludzi. Ten krótki okres spędzony na studiach pielęgniarskich nauczył mnie pokory, której może wcześniej mi brakowało. Pokory i szacunku do ludzi którzy są obok, a których tak często nie zauważamy.
    A Tobie życzę, by ta miłość do zawodu nigdy Cię nie opuściła, bo dokąd będziesz to kochać, dotąd będziesz najlepszą pielęgniarką na jaką może trafić pacjent. <3

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 18:01

      Pamiętaj, że nic nie dzieje się przez przypadek i może Twój ponowny wybór studiów jest tym właściwym. Tak jak pisałam, najważniejsze jest to, żeby lubić to co się robi. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnych wpisów <3

  5. K

    12 września 2017 at 15:12

    Jak to jest faktycznie z tymi pazurkami ? Nie raz widziałam pielęgniarki które miały tipsy i nie miały z tego powodu problemów. Sama wybieram się na pielęgniarstwo i robię paznokcie hybrydowe, dowiedziałam się ze paznokcie mogą być, ale krótkie i pomalowane na jasny kolor, więc jak to w końcu wygląda ? Może zależy od szpitala ?

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 18:04

      W szpitalu można spotkać pielęgniarki z pomalowanymi paznokciami. Jednak to ich wybór. Na studiach miałyśmy zakaz malowania paznokci, w pracy zakazu nie ma, ale jest pielęgniarka epidemiologiczna, która tego pilnuje. 😉 Warto zastanowić się po co jest taka procedura? Jaki ma sens? Szczerze mówiąc, nie raz korci mnie żeby zrobić ładne hybrydy, ale nie robię tego ze względu na moje zdrowie, bo zawsze mogę przynieść jakieś zarazki. Płyny dezynfekcyjne nie działają na płytkę paznokcia, która jest pokryta lakierem i wykazało to sporo badań. Są różne oddziały. Na Intensywnej Terapii zakażenie krzyżowe, czyli przenoszone od pacjenta do pacjenta, może okazać się zabójcze, dlatego wolę nie ryzykować. 😉 Pozdrawiam i życzę powodzenia ! Jeśli masz jakieś pytania, zapraszam 😉

  6. R.

    12 września 2017 at 15:33

    Cieszę się, że w końcu ktoś zdecydował się napisać post, w którym czytam, że lubi pielęgniarstwo, że jest dumny z tego jaki zawód wykonuje, i że w końcu ktoś nie boi się o tym mówić! Sama jestem świeżo „upieczoną” pielęgniarką, jestem na początku swojej ścieżki zawodowej, zdaję sobie z tego sprawę, że nie będzie łatwo, ale gdy schodzę z każdego dyżuru…zmęczona, to w myślach powtarzam sobie ” R…. to był dobry dzień. Zrobiłaś dziś dużo dobrego”. Ostre słowa postronnych ludzi, niezwiązanych z tym zawodem bolą, ale tacy zawsze byli i będą! Ważne żeby polskie pielęgniarstwo pchnąć do przodu! Dopóki mam siłę i determinację będę mówić, że to przyszłościowy zawód, dający wiele możliwości, również rozwoju naukowego:) W nas młodych siła! Czekam na kolejny wpis , życzę powodzenia i pozdrawiam. R.- pielęgniarka:)

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 18:06

      R. bardzo się cieszę, że są osoby, które myślą podobnie jak ja. Mam nadzieję, że jak najdłużej uda się nam podtrzymać ten zapał. Może nawet uda się to do tego stopnia, że kiedyś podobnie jak moja pacjentka zainspirujemy kogoś do wyboru tego zawodu. Zapraszam ! Również życzę powodzenia i dużo sił ! <3

  7. Jula

    12 września 2017 at 17:34

    Ja także na pierwszych praktykach wraz z koleżanką usłyszałam: Dlaczego wybrałyście taki ciężki zawód? Nie były to słowa od pacjentki, ale od pacjentki mamy. Pacjenci często nas mylą z lekarzami, no bo gdzie takie młode i na pielęgniarki by poszły. W szpitalu gdzie mam praktyki w roku akademickim akurat pielęgniarki nie mówią nam, że to okropny zawód i żeby uciekać, może dlatego, że studenci to dla nich ogromna pomoc, w końcu my wykonujemy ” gorszą robotę”, a one głównie dokumentacją się zajmują, więc dlaczego miałby zniechęcać studentów, im ich więcej tym lepiej dla pielęgniarek, to duży szpital, a salowej więcej nie ma jak jest, bo sprząta kilka oddziałów, więc w tym szpitalu podanie pacjentom jedzenia czy zmiana pościeli należy do obowiązków pielęgniarek czyli do studentów jak są. Natomiast gdy miałam praktyki wakacyjne w szpitalu w swojej miejscowości sytuacja wygladała inaczej, jedna pielęgniarka powiedziała do mnie i koleżanki: Ale wybrałyście sobie zawód, ja bym wolała sprzątaczką zostać. Natomiast druga pielęgniarka: W tej szkole to nas uczą, że jaki to piękny i ważny zawód, a jak co przyjdzie do czego to tylko tyłki trzeba myć. Co prawda to ciężki oddział, bo hospicjum i tam może 2 pacjentów chodziło na 16 i faktycznie codziennie rano trzeba było tych wszystkich pacjentów umyć i przebrać, no ale bez zniechęcania ludzi skoro wybrali taką drogę w życiu 🙂

    1. W czepku urodzona

      12 września 2017 at 18:07

      Masz rację. Ja również spotykałam się z tym bardzo często, ale w końcu przestaniesz zwracać na to uwagę. Teraz jedynie zastanawiam się jakie są powody takich wypowiedzi. Pozdrawiam <3

  8. :)

    12 września 2017 at 23:05

    Komentując zapomniałam dodać, ze Twój blog jest świetny, a ja czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy, mam nadzieję, że Twój blog nie będzie tak jak inne blogi o pielęgniarstwie, gdzie pojawiał się początek, wpisy, a nagle cisza, ktoś przestał go prowadzić. Życzę Ci aby Twój blog odwiedzało coraz więcej osób, nie tylko pielęgniarek, ale także ludzi niezwiązanych z zawodem, niekończących się pomysłów na wpisy i oczywiście sukcesów zawodowych w pracy. Pozdrawiam : *

    1. W czepku urodzona

      13 września 2017 at 06:25

      Mam nadzieje, że ciągle będe miała w głowie tematy i inspiracje na prowadzenie tego bloga. To mała odskocznia dla mnie, dzięki ktorej mogę zrobić coś pożytecznego. Mam nadzieje, że grono odbiorców ciągle będzie się poszerzać. pozdrawiam ❤

  9. Nana

    13 września 2017 at 09:43

    Jestem położną, kiedyś ciocia mojego ówczesnego chłopaka skwitowała krótko jak się dowiedziała, że studiuje położnictwo : ” poszłaś na sprzątaczke? Będziesz sprzątać łożyska i inne brudy…” Niestety nasze zawody tak są postrzegane przez społeczeństo. Alebo sprzątasz pampersy albo łożyska. To smutne, ale wierze, że w końcu coś się zmieni na lepsze.

    1. W czepku urodzona

      13 września 2017 at 10:13

      Niestety tak jest, jednak mam wrażenie, że postrzeganie takich osób diametralnie się zmienia, kiedy zostają pod opieką położnej albo pielęgniarki i muszą zaufać jej i jej wiedzy. 😉

  10. klaudix

    13 września 2017 at 09:48

    Hej zaczynam w tym roku pielęgniarstwo 🙂 i mam nadzieję, że wytrwam do końca. Tylko jedna rzecz mnie martwi boję się pobierania krwi. Mój tata boi się igieł itd i słyszałam, że to może być genetyczne :/ myślisz, że dam jakoś rade się przełamać, znasz takie osoby? Bo wiem,że na studiach trzeba kłuć siebie nawzajem :/ i dreszcz mnie przechodzi jak sobie pomyśle, że ktoś we mnie źle wbije igłe i nagle tona krwi wyleci, tym bardziej ze mi żył nie widać.

    1. W czepku urodzona

      13 września 2017 at 10:12

      Na studiach nie uczymy się kłuć na sobie. 😉 Są oczywiście takie sytuacje czasem, ale możesz się nie zgodzić. Ja myślę, że to kwestia wprawy i przyzwyczajenia. Na pewno sobie poradzisz ! 😉 Trzymam kciuki <3

    2. :D

      13 września 2017 at 13:27

      Jeśli chodzi o pobieranie krwi to u mnie najpierw ćwiczyliśmy na fantomach, a zaliczenie na sobie, oczywiście można nie wyrazić zgody na to, ale każdy bez problemu dawał rękę do pobrania krwi, a nawet obie ręce jeśli miał widoczne żyły. Myślę że gdyby ktoś nie zgodził się to koleżanki i nauczyciel spojrzeliby z pogardą, a nawet ktoś by skrytykował i na pewno Tobie nikt by nie dał ręki do pobrania, tylko zaliczenie na fantomie. Ale na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że jeśli nie masz widocznych żył to nikt nie będzie chciał Ci pobrać, może jedna osoba spróbuje i na tym się skończy 🙂 Wszystko zależy od prowadzącego zajęcia czy preferuje ćwiczenie na sobie czy fantomie, u mnie w grupie było na sobie tylko pobranie krwi, zastrzyk podskórny i ukłucie w palec przy pomiarze cukru, a reszta na fantomie, inne grupy wszystko na sobie cwiczyły, To zależy od nauczyciela. A jeśli chodzi o strach przed igłami, pobieraniem krwi idt to ja nigdy nie patrzyłam jak krew mi pobierają, mama mi nie kazała, żebym nie zemdlała i tak naprawdę spojrzałam dopiero dwa tygodnie przed rozpoczęciem studiów jak pielęgniarka pobiera mi krew i jakoś mnie to nie ruszyło. A jeśli chodzi o pobieranie na zajęciach, to oczywiście że się stresowałam i obawiałam tego, ale było lepiej niż myślałam, stres był i troche sie spociłam ze strachu, ale nikt nie zemdlał, nikt nie krzyczał z bólu, nikomu krew nie tryskała, Nawet nikt nie miał siniaka po pobraniu, zresztą nauczyciel wszystkiemu się przygląda i kontroluje sytuację i jakby coś to przejmuje igłę. Mogę jeszcze dodać ze mojej mamie robi się słabo na widok krwi i nigdy na nią nie patrzy, a ja sobie studiuje pielęgniarstwo, więc niekoniecznie możesz bać się jak Twój tata, zresztą sama powinnaś czuć czy boisz się igieł, A szczególnie krwi, bo z nią każdy ma jakiś kontakt i się czuje czy ta krew powoduje strach, obrzydzenie czy jest czymś normalnym. Powodzenia na studiach i pamiętaj każdy na początku się stresuje i obawia, ale później człowiek się z tym oswaja i jest coraz lepiej , a na tych studiach z wieloma rzeczami się trzeba oswoić i do nich przyzwyczaić, Nawet widok po raz pierwszy pacjentów w ciężkim stanie jest dziwnym odczuciem do którego z czasem da się przyzwyczaić 🙂

  11. Marta

    13 maja 2018 at 11:51

    Cześć dziewczyny 🙂 Jestem diagnostą laboratoryjnym, na co dzień pracującym w pracowni mikrobiologii. Wiele spośród moich koleżanek mówi „fuj, u was tak śmierdzi, że ja bym nie mogła!”. A ja mogę i daje mi to frajdę 🙂 Ba! Od zawsze wiedzialam, że chcę pracować w laboratorium szpitalnym/klinicznym, a nie prywatnym. Lubię ten zapach szpitala, taki czasem przypominający ciepłą zupę i ten zaduch na korytarzach. Jakoś to wszystko razem sprawia, że bardzo lubię swoją pracę. Chyba nie mogłabym robić nic innego. Często spotykam się z pytaniami: „po co studiowałaś coś takiego? Nie lepiej byłoby np. medycynę?”. A no nie. Robię to co lubię, czuję, że jest to ważna misja. Zawody medyczne w ogóle są dla wybranych i jestem dumna, że jestem wśród nich 🙂 Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

%d bloggers like this: