Stos niepotrzebnych słów.

Ten post powinien powstać jako pierwszy. Nie udało się. Dlaczego zaczęłam pisać? Po co to robię? Jak powstała W. czepku urodzona? Dlaczego akurat teraz? Sama ciągle szukam odpowiedzi i nie obiecuję, że w tym wpisie jasno określę cele, przyczyny i skutki. Czytelniku, jeśli nie masz ochoty czytać w jakimś sensie osobistego tekstu, właśnie w tym momencie możesz wyłączyć tę stronę. Kilka linijek dalej może być za późno.

Od zawsze niektóre rzeczy postrzegałam inaczej. Początkowo tego nie zauważałam. Dopiero po skonfrontowaniu moich niektórych przemyśleń z innymi ludźmi zobaczyłam, że wyciągam na światło dzienne jakąś drugą, dziesiątą i czternastą stronę danej sytuacji. Że myślę innymi schematami. To co piszę to nie jest jakiś hymn pochwalny na moją cześć. Po prostu, co jakiś słyszałam od kogoś /nigdy nie myślałam o tym w ten sposób/. Jakieś dwa lata temu, otworzyłam kartę – Dokument1 – i zaczęłam po prostu pisać. Wszystkie myśli wylewały się ze mnie, a moje palce starały się układać je na klawiaturze w jakiś logiczny ciąg słów. Ten bełkot mieścił się wtedy na 5 stronach. Zapisałam to i na kilkanaście dobrych miesięcy zapomniałam o tym. Tekst dotyczył początków moich studiów, pierwszych odczuć po praktykach, rozczarowań, zaskoczeń, moich ułomności w opiece nad pacjentami i pierwszych słów /dziękuję/.

Kończąc studia i dopinając na ostatni guzik moją pracę licencjacką, na dysku znalazłam Dokument1. Otworzyłam i zaczęłam czytać, początkowo nie wierząc w to co napisałam. Przeczytałam to kilkanaście razy. Decyzja zapadła – muszę to komuś pokazać. Dodaj załącznik – wiadomość wysłano – wiadomość dostarczono – wiadomość przeczytano. Siedziałam przed komputerem czekając na jakiś sygnał. /Świetne, czyta się jak książkę. Kto to napisał?/. Wtedy pomyślałam sobie – no właśnie, kto to napisał, czy to jestem ja? Właśnie tej nocy w mojej głowie powstała W. czepku urodzona.

W jakim celu to robię?

To pytanie zadaje sobie pisząc każdy kolejny wpis. Czytelniku, chciałabym pokazać właśnie Tobie, że pielęgniarstwo to coś więcej niż praca od 7 do 19. To nie tylko zmiana pampersów, parzenie kawy i rozpuszczanie leków. Pielęgniarstwo to drugi człowiek, który otwiera się na Twoją pomoc, a często całkowicie zdaje się tylko na Ciebie. To nie prawda, że jesteśmy wiecznie zmęczone, niezadowolone i pretensjonalne. Założyłam tego bloga po to, żeby pokazać inną stronę pielęgniarstwa. Skoro można pisać o modzie, ekologicznym stylu życia, najnowszych książkach czy gotowaniu, dlaczego nie można pisać o pielęgniarstwie? I dlaczego nikt tego nie robi? Dlaczego karmi się ludzi bzdurnymi wizjami pielęgniarstwa i życia po drugiej stronie szpitalnych drzwi, stworzonymi przez seriale paradokumentalne? Idąc na te studia, tak naprawdę nie wiedziałam do końca na co się piszę. Była to dla mnie wielka niewiadoma. Chciałabym tego oszczędzić innym i pokazać, że warto zaryzykować.

 

Stos niepotrzebnych słów.

Często zastanawiam się czy to co piszę jest w ogóle komukolwiek potrzebne. Czy ktoś wyciągnie z tego chociażby jeden najmniejszy wniosek. Czy ktoś chociaż przez chwilę pomyśli o rozpoczęciu studiowania Pielęgniarstwa. Czy chociaż jedna osoba, po przepracowaniu kilkunastu lat, przypomni sobie jak to było na początku. Czy może chociaż na chwilę sprawie, że w jednej z Was znów pojawi się szczera chęć, której dawno nie było. Czy przynajmniej jeden student tego kierunku zacznie inaczej patrzeć na swoje studia.

Drogie Koleżanki i Koledzy – pielęgniarki, pielęgniarze, położne i położni, przez tego bloga chcę Wam przekazać jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Każdy z Was jest potrzebny. Każdy z Was jest na swój sposób wyjątkowy w swoim podejściu do pacjenta i głęboko wierzę w to, że każdy z Was ma coś dobrego do przekazania. Nie ważne czy pracujecie na geriatrii, w żłobku, na porodówce, psychiatrii, w POZ czy na intensywnej terapii – praca każdego z Was jest tak samo ważna i potrzebna. Tutaj nie ma lepszych i gorszych. Nie ważne jest to ile macie skończonych kierunków studiów, ile kursów i specjalizacji.

Najważniejsze jest to ile macie w sobie Człowieka przez duże C w relacji ze swoimi pacjentami.

 

 

 

 

22 komentarze

  1. Weronika

    16 listopada 2017 at 18:56

    uwielbiam czytać Twoje posty :* Dałaś mnie niezłego impulsu do działania, dziękuję !

  2. Futurenurse

    16 listopada 2017 at 19:11

    Pięknie napisane ,uwielbiam twojego bloga, z niecierpliwością czekam na każdy wpis ! Pozdrawiam 🙂

    1. W czepku urodzona

      16 listopada 2017 at 19:13

      Niezmiernie mi miło <3

  3. piguła97

    16 listopada 2017 at 19:24

    Miło jest poczytać odczucia kogoś, kto myśli tak samo. Fakt, że ktoś przetrwał to, co ja właśnie przeżywam jest równie pocieszający 😀
    Nie wyobrażam sobie robić nic innego w życiu, nasz zawód jest piękny i doceniany przez co raz większe grono ludzi. Nasze pokolenie niesie za sobą dobre zmiany 🙂 oby tak dalej!

    1. W czepku urodzona

      16 listopada 2017 at 19:36

      Mam taką nadzieję 😉

  4. Aga

    16 listopada 2017 at 20:41

    Brawo. Aż chciałoby się aby ten tekst wisiał w każdej dyżurce gdzie tylko pracują pielęgniarki i wtedy moze skończyłby się idiotyczny podział na lepsze i gorsze niezależnie od miejsca pracy. Pozdrawiam ze skromnych progów sanatoryjnej i zol-owej dyżurki 🙂

    1. W czepku urodzona

      16 listopada 2017 at 20:42

      Również pozdrawiam i życzę dużo siły i pogody ducha 😉

  5. Anka

    16 listopada 2017 at 21:09

    Mądre słowa -każdy jest ważny. Smutne jest to, że coraz częściej spotykam się ze słowami pielęgniarek pracujących w szpitalu, że pielęgniarka pracująca w przychodni nie jest pielęgniarka…

    1. W czepku urodzona

      17 listopada 2017 at 08:48

      Każdy z nas jest potrzebny i obejmuje pacjenta opieką w różnym zakresie. 😉 Rób swoje. Nie cierpię poodkładania nóg przez pielęgniarki pielęgniarkom.
      Pozdrawiam 😉

  6. melka

    16 listopada 2017 at 21:21

    Od dwóch lata zastanawiam się o studiowaniu pielęgniarstwa, obecnie jestem w klasie maturalnej i Twoje posty bardzo mnie podbudowują. Wiele osób odradza ten kierunek ze znanych wszystkim powodów…
    Dzięki Tobie zaczęłam postrzegać tą pracę w zupełnie innych barwach. Dajesz mi wiarę w ludzi i siłę do walki o swoje marzenia.

    1. :)

      16 listopada 2017 at 23:44

      Jeśli chcesz studiować pielęgniarstwo to spróbuj, to Twoje życie, nie ma co słuchać się innych dlatego, że oni za Ciebie do pracy nie będą chodzić. Sama studiuje pielęgniarstwo i moja decyzja spotkała się z wielką krytyką najbliższej rodziny, że ten zawód jest za ciężki i nie dam rady, mimo to poszłam na te studia dlatego, że ja wiem czego chcę od życia i zawsze sama chce podejmować decyzje, które mnie dotyczą, bo nikt życia za mnie nie przeżyje. Obecnie jestem na drugim roku i na chwilę obecną nie wyobrażam sobie studiować czegoś innego, te studia to ogromna przygoda w moim życiu, można tyle zobaczyć i dowiedzieć się tego czego przeciętny człowiek nigdy nie będzie wiedział i widział. Oczywiście nadal spotykam się z krytyką, że jak skończę studia to nie będę pracować w zawodzie, bo jest ciężko, ale mam nadzieję że uda mi dożyć i pokazać, że mimo tej krytyki będę pracować i będę zadowolona z pracy. Powodzenia 🙂

    2. W czepku urodzona

      17 listopada 2017 at 08:51

      Mam nadzieję, że to pielęgniarskie ziarenko, które w Tobie zasiałam będzie kiełkowało 😉

    3. Anonim

      10 grudnia 2017 at 02:32

      Kochana, daj sobie spokój z tym pielęgniarstwem, weź się w garść do nauki i idź na lekarski jeśli lubisz kontakt z pacjentami. Po pielęgniarstwie czeka Cie tylko ciągła frustracja – mycie dupy, zmiana pampersów – jak długo można to znosić? Ja też skończyłam pielęgniarstwo, ale na 3 roku stwierdziłam, że nie chce całe życie babrać się w gównie, poprawiłam mature – teraz jestem na lekarskim i uwierz, że życie od razu nabrało dla mnie kolorów.

  7. :)

    16 listopada 2017 at 23:05

    Bo pielęgniarstwo to coś więcej niż praca, wracając do domu myśli się o tych ludziach, zastanawia się czy poprawił się ich stan zdrowia, myśli się o tym aby to nie było nic poważnego, a zlecone badanie nie wykazało nic groźnego . To praca w której jest się obecnym przy ludzkim cierpieniu i strachu . Bardzo lubię Twojego bloga i cieszę się, że ktoś podjął się takiej tematyki, sama studiuję pielęgniarstwo i bardzo lubię czytać tego typu artykuły, zdecydowanie bardziej niż posty o kosmetykach i ciuszkach. A Tobie kochana życzę aby Twój blog w zawrotnym tępie rozwijał się i oczywiście sukcesów w pracy zawodowej 🙂

    1. W czepku urodzona

      17 listopada 2017 at 08:52

      <3 mam nadzieję, że się spełni ;) Również trzymam kciuki :)

  8. Karolina

    20 listopada 2017 at 15:08

    Oj, piękne słowa! Ja po studiach poszłam do pracy do przychodni, i naprawdę kocham to, co robię, od praktyk narodziła się w mojej głowie, wbrew powszechnej wśród pielegniarek i nie tylko opinni, że „przychodnia to na emeryturę” albo „w przychodni jest nudno i nic się nie nauczysz”, że chcę tam pracować, że podstawowa opieka zdrowotna jest baaaardzo ważna, bo gdyby zwiększyć świadomość społeczeństwa, skupić sie na profilaktyce i edukacji, będzie mniej chorych osób! Gdyby ludzie częściej się badali, szybciej wykrywali choroby, mieli większą świadomość swojego organizmu… Taki mam cel i staram sie to realizować, jak tylko mogę 🙂 jasne, może nie nauczę sie tyle np. leków, co w szpitalu, ale co z tego? Jeśli kiedyś będę chciała iść do szpitala, to tam pójdę i naucze sie leków 🙂 wiec nie rozumiem takich komentarzy wiekszosci pielegniarek. Zabiegowych rzeczy w przychodni robi się masę, wiec w tej kwesti uważam, że nie jestem w tyle 🙂 no i mam poczucie, że robię to, czego chcę, a jeśli dzięki mnie chociaz jedna osoba będzie częściej sie badać, to już będzie moim małym sukcesem 🙂 pozdrowienia od pielegniarki z pasja do pielegniarki z ogromnym sercem i pasja! 🙂 Rób to co robisz dalej, swietnie Ci to idzie 🙂

    1. W czepku urodzona

      21 listopada 2017 at 17:37

      Bardzo miło czyta się takie wypowiedzi 😉 Zapraszam do dalszego śledzenia bloga <3 pozdrawiam 😉

  9. Kasia

    25 listopada 2017 at 22:39

    Trafiłam na pani bloga przypadkiem, Odszukałam pierwszy wpis,przeczytałam i tym sposobem pochłonęłam wszystkie. Porusza pani bardzo ważne kwestie. Nie jestem pielęgniarką, pani zawód znam od strony pacjenta. Wiele razy leżałam w szpitalu, natrafiłam na różne pielęgniarki. Jednak zawsze w stosunku do pielęgniarek odnosiłam się z szacunkiem, doceniam waszą pracę i cieszę się, że jesteście. Nie lekarzy czy innych pacjentów zapamiętałam najlepiej, ale właśnie pielęgniarki, które swoim uśmiechem, dobrym słowem, zaangażowaniem mimo zmęczenia czy zdenerwowania mnie obdarzyły. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. W czepku urodzona

      26 listopada 2017 at 18:22

      Cieszę się, że miała Pani okazję na takie osoby trafić. Również pozdrawiam 🙂

  10. www.ikolorowanki.pl

    3 stycznia 2018 at 21:01

    Dzięki wielkie za taką dawkę wiedzy

  11. Karolina

    11 lutego 2018 at 08:53

    Super! Wspaniale, że piszesz i publikujesz 🙂
    O pielęgniarstwie świetnie pisała Monika, http://biznurse.pl . Bardzo ciekawe połączenie coachingu i pielęgniarstwa.. 🙂
    Jak się dobrze poszuka to można co nieco w naszej branży w sieci znaleźć 😉 ale Twoje teksty na tym tle wybijają się bardzo pozytywnie. Tak… nowocześnie. Właśnie tak, jak pisze się teraz o minimalizmie, weganizmie czy innym slow life.
    Tak trzymaj. Twojego pisania polskie pielęgniarstwo potrzebuje! 😉

Leave a Reply

%d bloggers like this: