Moja doba ma 25 h.

Wychodzę z nocnego dyżuru, przebieram się, szybki prysznic i biegnę na wykłady na kursie specjalistycznym. Ratuję się kawą. Oczy lekko się zamykają, staram się przeżyć. W  międzyczasie dostaję cztery telefony od prowadzących z uczelni. Staram się na bieżąco odpisywać i odbierać. Wracam do domu wieczorem. Chciałabym wyjść ze znajomymi. Wychodzę, ale wracam po dwóch godzinach, ledwo trzymam się na nogach. Następnego dnia o 7.00 znów zaczynam dyżur, który  przełożyłam by móc iść na uczelnię w innym dniu w ciągu tygodnia. Dostaję mnóstwo pytań pt. : czy możliwe jest pogodzić pracę ze studiami? Odpowiadam : Oczywiście, jeśli potrafisz rozciągać swoją dobę.

 

Praca na dwa etaty, łączenie studiów z pracą, robienie kilku kursów na raz, macierzyństwo. To normalne życie większości pielęgniarek. W naszym środowisku to żaden wyczyn spędzić 40  godzin bez snu, w ciągłym biegu. Początki są bardzo trudne, jednak z czasem wyrabia się w nas mechanizm, który pozwala przetrwać coraz więcej. Kiedy po nocnym dyżurze mogę położyć się spać, bo akurat nie mam żadnych zajęć na uczelni, kursach itp., czuję się niezwykle dopieszczona. Kiedy wieczorem mogę usiąść z książką, notatkami i herbatą mam wrażenie, że to ogromny luksus. Najważniejsze to znaleźć miejsce, do którego możemy przesuwać granice naszej wytrzymałości i od czasu do czasu umieć odpuścić. Nie jesteśmy bogami.

 

Z pewnością w takich sytuacjach cierpią nasi mężowie/narzeczeni/ partnerzy, nasze dzieci, rodziny i znajomi. Kiedy oni kładą się spać my zaczynamy kolejny dyżur. Kiedy w niedzielę rodziny spotykają się przy stole, my biegniemy na kolejny kurs. Kiedy nasi znajomi odsypiają imprezę, my zaczynamy notować na wykładach. Kiedy koleżanki wstawiają zdjęcia nowych, pięknych paznokci, my zaczynamy myć pacjenta. To nie są żadne wyrzuty. Każda/każdy z nas sama wybrała/wybrała taką właśnie drogę. Niektórzy ze szczerych chęci, inni z przypadku.

 

Nie żałuję tego, że nie mam czasu na śledzenie na bieżąco sytuacji politycznej, najnowszych trendów modowych czy kursu dolara. Nie żałuję też, że nie śpię tyle ile bym chciała. Żałuję jedynie, że moja doba nie ma 26 h. Staram się z niej wyciskać najwięcej ile się da. Robić wszystko najlepiej jak potrafię. Ścigać się z samą sobą i udowadniać sobie, że potrafię pokonać kolejne ograniczenia. Pokazać, że niemożliwe nie istnieje. Czuję, że dostaję prawdziwego kopa kiedy dostaję wiadomości o treści : /dzięki tobie, zaczynam myśleć o pielęgniarstwie/. Ogromną motywacją są też pacjenci. Wystarczy zwykłe :  /dziękuję/. Ostatnio na koniec bardzo ciężkiego dyżuru, jednak z pacjentek zapytała mnie : /kiedy znów będzie pani w pracy? Czy może pani poprosić, żeby się mną opiekować?/. Cały stres, który się we mnie skumulował w czasie 12 godzin, zszedł jak z pękniętego balona.

 

Być może podchodzę do tego zbyt idealistycznie, jednak według mnie pielęgniarstwo to nie tylko praca. To określony styl życia na który się godzimy. To godziny spędzone w szpitalu, na kursach, studiach itp. zamiast w domu. Pielęgniarstwo ciągle gna na przód, a my powinniśmy starać się być o jeden krok przed nim. Nie zawsze wychodzimy z dyżuru pełni spełnienia i w cudownym nastroju. Ta praca ma więcej ciemnych niż jasnych barw, ale to od nas zależy czy potrafimy to zaakceptować i czy mamy w sobie na tyle kolorów, żeby rozjaśnić wszystkie ciemności.

 

17 komentarzy

  1. Agata

    26 października 2017 at 14:22

    Sorry ,ale piszesz jakieś straszne rzeczy!!!! Nie jesteśmy Nadkobietami, Nadludźmi i kimś, kto potrafi nie spać 40 godzin!!!Kobieto, czy ty się dobrze na psychice czujesz? Co mi po kolejnym szkoleniu, skoro niewyspana i przemęczona pomylę się dając lek pacjentowi? Co po kolejnym wykładzie, skoro nie będę potrafiła normalnie funkcjonować i normalnie rozmawiać z pacjentem, przecierając zmęczone oczy!? Co ty pleciesz? Jestem matką, żoną i pielęgniarką od 35 lat. I nie wyobrażam sobie jechać w teren do pacjentki z zastrzykiem, pobierać badania czy choćby podłączyć kroplówkę , kiedy słaniam się na nogach ze zmęczenia!. Uwielbiam swój zawód, lubię ludzi, ale nie rób z tego misji! Masz mieć dobry warsztat, być bystrą, mieć dużo empatii do ludzi i nie udawać ,że ci za to nie płacą!

  2. pielegniarka

    26 października 2017 at 15:42

    Nie pójście spać po nocy? 40h bez snu? jako pielęgniarka tym bardziej powinna Pani wiedzieć jakie to ma konsekwencje. Potem są problemy, wszystkie jesteśmy chore, poronienie za poronieniem! to nie jest normalne i nie powinno być, może gdybyśmy zaczęły się szanować, swoje życie i zdrowie to zaczęliby nas szanować też pracodawcy i płacić godziwie za naszą pracę – tak by jeden etat wystarczał. Promowanie sytuacji, że ktoś od 40h jest na nogach jako normalnej jest strasznie. Nie tak powinien wyglądać ten zawód, nikt nie wykonuje swojej pracy dobrze w takim stanie, wiedzy też nie przyswaja, to zagrożenie życia i zdrowia człowieka jak i pacjentów. Ja pracuje z dziećmi i nie bez powodów dyrekcja zabrania dyżurów 24h.

  3. :D

    27 października 2017 at 08:57

    A nie łatwiej byłoby Ci studiować zaocznie jeśli chcesz pracować? 🙂

    1. Aga

      27 października 2017 at 15:37

      studia zaoczne nie są do końca takie same. stacjonarne zawsze mają kilka godzin więcej zajęć, człowiek jest bardziej na bieżąco.
      w prawdzie to nie ja post pisałam, ale po prostu czasami przejście na studia zaoczne nie jest najlepszą opcją.

    2. Rudaa

      29 października 2017 at 04:22

      Studia zaoczne kosztują, a w tym zawodzie są niewielkie szanse na zwrot wydanych pieniędzy. Sama studiuje dziennie i pracuje wiec rozumiem koleżankę, aczkolwiek osobiście uważam, iż nie ma aż takiej tragedii z rozkładem zajęć. Kwestia organizacji czasu. Osobiście nie narzekam na deficyty kontaktów ze znajomymi i najbliższymi 😉

    3. Położna

      31 października 2017 at 19:51

      Kiedy pracujesz zmianowo, włączając w to weekendy i święta, studia zaoczne nie są idealnym wyjściem z sytuacji.

    4. W czepku urodzona

      8 listopada 2017 at 17:30

      Studia zaoczne u mnie na uczelni są bardzo wymagające i praktycznie trzeba poświecić na nie tyle samo czasu co na studia dzienne 😉

  4. Wojtek

    27 października 2017 at 09:39

    Jestem jeszcze studentem pielęgniarstwa, ale pracuje poza zawodem medycznym na cały etat, z autopsji wiem że to jest trudne, by zmieścić się w czasie ze wszystkim ale da się to ogarnąć. Nawet zacząłem drugi kierunek studiów bo w zeszłym roku miałem za dużo czasu wolnego 😂 niech moc będzie z nami pielegniarkami!

    1. W czepku urodzona

      8 listopada 2017 at 17:32

      Dokładnie Bracie ! 😉

  5. Ana

    27 października 2017 at 14:39

    Ale zaocznie musisz zaplacic. Spokojnie tez pracowalam na etacie i studiowalam dziennie. Da sie to pogodzic a kase, ktora wydalabys na studia zaoczne czyli okolo 10 tysiecy obecnie przeznaczylam na specjalizacje.

  6. biscuit_monster

    27 października 2017 at 19:25

    Jesteś moją inspiracją i napędem do działania, chciałabym kiedyś brać z ciebie przykład i podążać podobnym szlakiem, twój blog poznałam kilka dni temu ale jestem pod wielkim wrażeniem, gratuluję pogodzenia pracy, obowiązków i znalezienia jeszcze czasu na prowadzenie czegoś tak cudownego jak ten blog i ig. Super jeśli zechcesz to wpadnij do mniejak na razie piszę bardziej jako pacjent, ale kiedyś może uda się pisać jako pracownik służby medycznej, POZDRAWIAM <3

    1. W czepku urodzona

      8 listopada 2017 at 17:31

      Strasznie się cieszę ! <3 Oczywiscie wpadnę. Trzymam kciuki 😉

  7. gosc

    28 października 2017 at 18:18

    Nie tylko pielegniarki lacza studia z praca. Robi tak mnostwo innych osob. Tez studiuje I pracuje i bez przesady po dyzurze mozesz isc na randke… Kazdy pracuje. A poza tym wszystko do czasu- dbaj o siebie 🙂

  8. Sylwia

    1 listopada 2017 at 17:38

    Jestem na trzecim roku i podziwiam Cię, że dajesz sobie radę ze studiami, kursami i przede wszystkim pracą. Jestem pod dużym wrażeniem Twojego zapału, chęci do pracy i rozwoju. Wybrałyśmy ciężki zawód ( nie raz słyszymy to od pacjentów), ale jest promyk światła w tym wszystkim.
    Życzę dalszych sukcesów.

    1. W czepku urodzona

      8 listopada 2017 at 17:28

      Dziękuję bardzo za ciepłe słowa <3

  9. Paulina

    9 stycznia 2018 at 16:10

    Fajnie, że się tak tym wszystkim jarasz. Jestem na 3 roku pielęgniarstwa, z zawodu fizjoterapeutka. Pracuje i studiuje. Ciężko mi wszystko pogodzić, ze względu na ogromną liczbę godzin praktyk. Podoba mi się ten zawód, też kiedyś myślałam, że mam misje do spełnienia. Ale proszę Cię ! To, ze pielęgniarki zasuwają w kilku miejscach i nie śpią to gruba przesada ! My tez mamy dzieci, rodziny i chcemy z nimi spędzać czas. Każdy goni za pieniądzem, nie po to się kształcimy żeby zarabiać marne gorsze ale nie oznacza to też, że mamy sobie flaki wypruwać, żeby godnie żyć !! Niech płacą nam należycie bo mimo, że sami wybraliśmy sobie ten zawód to nie każdy się do niego nadaje by być pielęgniarką. To jest hipokryzja bo nikt za Ciebie nie weźmie odpowiedzialności. Masz styczność z taką ludzka tragedią na codzień a sama marnujesz swoje JEDNO kruche, ludzkie życie na ciągłą prace. Człowiek nie jest stworzony tylko do pracy.
    Pozdrawiam

  10. Midwife

    21 lutego 2018 at 10:19

    Bardzo przyjemnie czyta się Pani bloga, z wieloma kwestiami się zgadzam, są mi znane z autopsji. Jednak nikt z nas nie jest maszyną, a praca ponad siły za najniższą krajową i 40 h bez snu nie jest normą, która powinna obowiązywać. Oczywiście, jesteśmy w stanie zrobić wszystko, tylko jakim kosztem. Jeśli będziemy na każdym kroku udowadniały, że praca na 2 etatach za psie pieniądze jest normą, to nigdy się to nie zmieni. Zresztą misja misją, ale każda/ każdy z nas powinien mieć prawo do życia prywatnego, odpoczynku i godnej płacy, za odpowiedzialną i trudną pracę.
    Pozdrawiam

Leave a Reply

%d bloggers like this: