10 powodów dla których warto być pielęgniarką

10 powodów dla których warto być pielęgniarką

Dobra, wiem wiem. Zaraz znajdzie się grono malkontentów, którzy powiedzą – /nie ma powodów żeby było warto. Najlepiej spakuj walizki i wyjeżdżaj!/ Słyszałam to nie raz i nie dwa. Już od pierwszych praktyk na studiach. Ale wiecie co Wam powiem? Jestem w tym zawodzie i nie żałuję. 😉 Nie będę Wam tutaj pisać o tym, że pielęgniarstwo jest super bo można pomagać, albo że super, bo dostaje się mundurki od pracodawcy. To ściema. Pielęgniarstwo jest super, ale ze stu tysięcy innych powodów.

 

Być pielęgniarką – czyli wolność wyboru

 

Pielęgniarstwo nie jedno ma imię. Ile pielęgniarek tyle różnych zainteresowań. Miejsc pracy jest cały przekrój – od bloku operacyjnego, przez żłobek i szkołę, aż po służbę więzienna. Każde to miejsce jest trochę inne, ale we wszystkich jest jeden wspólny mianownik – człowiek. Kiedy kończyłam studia nie wiedziałam, gdzie będzie mi najlepiej. I jeśli Ty studencie/studentko też ciągle miotasz się w swoich wyborach lub Ty pielęgniarko/pielęgniarzu pracujesz na jakimś oddziale ale myślisz /super byłoby spróbować gdzie indziej/ , to wiedz, że to całkiem normalne i realne! Mamy teraz ogromną możliwość wyboru i tym samym przechodzimy do kolejnego powodu, dlaczego warto. Mianowicie…

 

Wszędzie znajdziesz pracę.

 

Pielęgniarek teraz brakuje wszędzie. Trąbią o tym w mediach, ciągle na grupach pielęgniarskich można zobaczyć ogłoszenia z ofertami pracy. Zaraz po studiach, kiedy poszłam na kilka rozmów kwalifikacyjnych – to ja wybierałam miejsce i oddział. Myślę, że to duży plus. Bardzo współczuję pielęgniarkom, które odbierały swoje prawo do wykonywania zawodu i pracowały tam gdzie było miejsce. Które musiały wyjeżdżać, bo dostały przydział. Na prawdę, mam do Was ogromny szacunek Starsze Koleżanki, że odnalazłyście się w tej sytuacji. Wyobraź sobie, że masz dryg do chirurgii, a miejsce jest tylko na internie. Czułbyś się tam dobrze? Nie sądzę. Wy jednak dałyście radę. Dziś przez łatwość otrzymania pracy, czasem pracujemy w kilku miejscach, nie musimy kurczowo trzymać się jednego oddziału, nie musimy być tam gdzie coś nam nie odpowiada. Nie musi stać w miejscu kiedy chcemy się rozwijać.

 

Kontakt z człowiekiem.

 

Ten punkt, w zależności od własnego punktu widzenia możesz odczytać jako zaletę albo jako wadę. W tym zawodzie trzeba przede wszystkim lubić ludzi, ale spokojnie… Jeśli w rozmowach z pacjentem nie czujesz się najlepiej, znajdziesz też wiele miejsc, gdzie nie jest to najważniejszy element naszej pracy. Pielęgniarki mogą piastować również różne stanowiska administracyjne lub po prostu pracować na sali operacyjnej. Ale załóżmy, że kontakt z pacjentem po prostu daje Ci sporo frajdy. W tym zawodzie, masz ciągły kontakt z ludźmi. Z chorymi i zdrowymi. Z dziećmi i osobami starszymi. Nie wyobrażam sobie siebie w pracy o charakterze typowo biurowym – myślę, że udusiłabym się już po kilku dniach.

 

Dla swojego pacjenta jesteś wyjątkowa.

 

Wystarczy 3 gramy cierpliwości, 4 gramy uśmiechu, 7 gramów człowieczeństwa i 5 gramów wyrozumiałości. Dla pacjenta którym się zajmujesz jesteś ważna. I chociaż czasem usłyszysz kilka gorzkich słów, chociaż czasem pacjent będzie starał się pokazać Ci że wie lepiej – to Ty masz decydujący głos. To od Ciebie zależy jak potoczą się jego losy. To Twoja wiedza, umiejętności i intuicja są kluczowe. Jestem przekonana, że na tym świecie jest chociaż jeden pacjent, który pamięta Cię i wspomina z dużym sentymentem.

 

Masz ogromną wiedzę i umiejętności!

 

Hej dziewczyno/chłopaku! Jeśli pracujesz w tym zawodzie, to nie jestem w stanie uwierzyć, że nie posiadasz odpowiedniej wiedzy i umiejętności, żeby zająć się w spokoju swoimi pacjentami. Czasem sama czuję, że wiem jeszcze za mało – ale to jest nasz motor napędowy do dalszego kształcenia. Ale czasem wychodzę z sali pacjenta i myślę sobie – /no stara, odwaliłaś dobrą robotę/. Super uczucie. I jeśli Ty czasem masz przekonanie, że nie robisz wcale nic ważnego – to pomyśl o sobie dobrze. Jeśli sama w swojej głowie nie będziesz odczuwała swojej wartości i nie będziesz szanowała swojej wiedzy – kto inny to zrobi? I wiesz co? Doceń też swoje koleżanki. Ta praca to nie wyścigi, kto lepiej, szybciej czy dokładniej. Pozytywne podejście do innych daje masę wewnętrznego spokoju, który tak bardzo potrzebny jest w tej pracy.

 

Masz poczucie, że robisz coś na prawdę ważnego.

 

Gdyby zapytać ankietowanych ze znanego teleturnieju Familiada o najważniejsze rzeczy w życiu, z pewnością największa liczba głosów padłaby na odpowiedź –  życie i zdrowie. Według badań socjologicznych, znaczna większość osób traktuje życie i zdrowie jako największą wartość. Jeszcze przed miłością, przyjaźnią i pieniędzmi. I Ty taką specjalistką lub takim specjalistą od życia, zdrowia i choroby jesteś. W wielu krajach europejskich, pielęgniarki odgrywają ogromną rolę właśnie w promowaniu zdrowia i w ogólnopojętej profilaktyce zdrowotnej. W naszym kraju – nadal trochę ten aspekt leży i kwiczy. Dlaczego? Bo jest nas za mało. Dlatego też najpierw skupiamy się na tym co jest w stanach kryzysowych – czyli chorobie i odzyskaniu zdrowia. Jesteśmy z pacjentem i jego rodziną w najważniejszych dla niego chwilach, ale też najtrudniejszych. Jesteśmy z nim znacznie częściej i dłużej niż inni członkowie zespołu terapeutycznego. Nadal masz jakieś wątpliwości?

 

Masz czasem weekend w środku tygodnia.

 

O zmianowym systemie pracy można mówić wiele. Niektórzy dostają silnych konwulsji na samą myśl – ja uwielbiam! Dzięki pracy w systemie 12 – godzinnym, czasem we wtorek zaczynam swój weekend. Nie mam problemu z załatwieniem sprawy urzędowej w środku tygodnia. Dzięki temu – mam czas m.in. na to, żeby zająć się tym miejscem. Początkowo 12 godzin dawało mi mocno w kość – dziś nie wyobrażam sobie pracować codziennie od 7 do 15. 😉 W okresie wprowadzenia, kiedy pracowałam w systemie krótkich dyżurów, byłam często bardziej zmęczona niż po dyżurach 12 – godzinnych. Przy czym zaznaczam, że jest to kwestia bardzo indywidualna.

 

Kiedy mówisz komuś, że jesteś pielęgniarką/pielęgniarzem to…

 

To za kilka minut słuchasz opowieści o problemach zdrowotnych, jesteś proszony/proszona o poradę. Ludzie Ci ufają. Wykonujesz zawód zaufania publicznego. Czy wiecie, że badania przeprowadzone w 2016 r. wykazały, że spośród całej grupy zawodów zaufania społecznego liczącej 26 zawodów – aż 88 % respondentów uznaje nas za godnych zaufania oraz w rankingu tym samym zajmujemy drugie miejsce! Teraz pobaw się ze mną w pewną grę. Ja zadaję pytanie. Ty odpowiadasz. Twoja rodzina i znajomi, którzy początkowo dziwili się, że wybierasz ten zawód, otrzymali informację o złych wynikach. Do kogo zadzwonią w pierwszej kolejności? 😉

 

,,Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”.

 

Pielęgniarstwo sprawdza mnie każdego dnia. Kiedy mi się nie chce, a jednak muszę. Kiedy mam przed sobą widok, który obrzydziłby każdego, mnie również – ale muszę przesunąć moje granice wytrzymałości. Kiedy musisz zareagować na pretensjonalną lub płaczącą rodzinę lub kiedy jesteś przy śmierci pacjenta, o którego długo walczyłaś. Z czystym sumieniem jestem sobie w stanie powiedzieć – w żadnym innym zawodzie nie miałabym okazji poznać samej siebie tak jak w pielęgniarstwie.

 

Jesteś bardzo ważnym członkiem zespołu!

 

Być może słyszałaś/słyszałeś nie raz i nie dwa, że najważniejszy jest lekarz, ale chyba samemu jesteśmy w stanie najlepiej ocenić, że nasz wkład w opiekę i poprawę zdrowia pacjenta jest ogromny. Jesteśmy trybikami, które pracują i napędzają się wzajemnie. Pamiętajmy jednak, że określenie nas jako ,,samodzielnego zawodu” zobowiązuje.

 

Powodów dlaczego warto, mogłabym jeszcze mnożyć. Ale, żeby nie było zbyt słodko, niedługo znajdziecie tutaj wpis – Dlaczego nie warto być pielęgniarką? Chociaż w tym miejscu staram się pokazywać Wam pozytywne strony zawodu, to czasem odrobina goryczy nie zaszkodzi.

 

Dziś ja przestawiłam Wam 10 powodów dla których warto być pielęgniarką w moim odczuciu. A dla Was jakie powody sprawiają, że możesz powiedzieć, że warto być pielęgniarką? 😉

6 komentarzy

  1. Bartosz

    14 grudnia 2019 at 13:04

    Cześć. Przykro mi, ale nie mogę się zgodzić z dwoma pierwszymi punktami. Niestety nie każdy adept pielęgniarstwa mieszka w dużym mieście. Jeśli chodzi o mnie, to podjąłem pracę w powiatowym szpitalu i nie miałem możliwości wyboru. Najbliższy szpital jest oddalony o kilkadziesiąt kilometrów. W takiej samej sytuacji były pozostałe koleżanki wkraczające do zawodu. Ani ja, ani żadna z 6 pozostałych pielęgniarek, które rozpoczęły pracę w tym roku nie dostały się na oddział, który sobie wymarzyły. Pielęgniarka Naczelna powiedziała mi wprost, że nie może mnie dać na inny oddział, bo aktualnie boryka się z dużymi brakami kadrowymi (na moim oddziale zostało 7 pielęgniarek). Nie oszukujmy się, większość młodych pielęgniarek chce pracować na bloku lub OIT. Na OIT pielęgniarka ma pod opieką maksymalnie dwóch pacjentów. Na moim oddziale rządzi bylejakość, pośpiech, dostawki, niezliczone kroplówki, pompy, zabiegi, niekończące się pobrania krwi, wymazy, posiewy i oczywiście tony dokumentacji prowadzonej w pośpiechu ale jednocześnie czując na plecach oddech prokuratora przed każdym przybiciem pieczątki. Wiecie co? Lubię swoją pracę i nie jestem malkontentem ale nie wierzę w żadne normy zatrudnienia, poprawę warunków pracy. Pracuję szybko i sprawnie ale najczęściej śniadanie jem o 14-16. Naprawdę nie wyolbrzymiam🙂 Koniec wywodu. Trochę pomarudziłem na system i jest mi lżej😁

    1. Marta

      18 grudnia 2019 at 01:46

      Z jednej strony masz rację. Nie zawsze trafiamy tam gdzie by się chciało. Ja utknęłam na internie a chętnie poszłabym na blok czy OIT. Tak, na prawdę praktycznie każdy oddział jest na swój sposób ciężki i wynika to z różnych czynników, głównie z braku personelu medycznego. Z Naczelną trzeba ostro, często tylko szantaż daje jakieś rezultaty ale to nie znaczy, że się nie da zmienić oddziału. Zawsze lepiej kogoś przesunąć na inny oddział niż całkiem stracić pracownika. 🙂

  2. Paulina

    13 stycznia 2020 at 12:22

    Dziękuję za tego bloga ,jestem właśnie na takim etapie życia że albo coś zmienię albo tak będzie już zawsze,mam 33 lata i mnóstwo lat pracy biurbiurowej soba,muszę wszystko zacząć od nowa i bardzo się boję Ale jak nie teraz to już nigdy,kocham kontakt z ludźmi i w pracy biurowe już się po prostu dusze, moja mama jest pielęgniarka z powołania i szkoda że tak późno Ale już się zdecydowałam, rozpoczynam studia w październiku trochę późno wiem… Ale dziękuję za ten optymizm i odczarowanie tego jednak dość trudnego zawodu

  3. Paulina Żywicka

    13 stycznia 2020 at 12:24

    Dziękuję za tego bloga ,jestem właśnie na takim etapie życia że albo coś zmienię albo tak będzie już zawsze,mam 33 lata i mnóstwo lat pracy biurbiurowej soba,muszę wszystko zacząć od nowa i bardzo się boję Ale jak nie teraz to już nigdy,kocham kontakt z ludźmi i w pracy biurowe już się po prostu dusze, moja mama jest pielęgniarka z powołania i szkoda że tak późno Ale już się zdecydowałam, rozpoczynam studia w październiku trochę późno wiem… Ale dziękuję za ten optymizm i odczarowanie tego jednak dość trudnego zawodu .pozdrawiam

  4. Marzena

    28 stycznia 2020 at 08:59

    Ja też rozpoczynam studia po 30 a dokładnie 31 będę miała w sierpniu.Nie czuję się staro:D jakby nie patrzeć muszę radować jeszcze 30 lat! Więc chciałbym robić to co kocham.Jestem księgowa po studiach ale za biurkiem przepracowałam 2 miesiące bo się dusiłam.Ostatnia pracę jaką wykonywałam to Kierownik lokalu gastronomicznego…także znam tematy braków kadrowych ,” dyzurow” po kilkanaście godzin i presji czasu.Od zawsze chciałam być pielęgniarka już od marca zaczynam studia bardzo się boje ale też nie mogę się doczekać!

    1. W czepku urodzona

      28 stycznia 2020 at 09:37

      Ciesze się bardzo! Życzę dużo zapału do rozwoju 🙂 od marca ? To nietypowy termin? 😀

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: